WWW.CHFPN.PL

Fundamentalizm chrześcijański

Dr Elżbieta Stawnicka

Fundamentalizm chrześcijański w obronie prawdy.
Czy Jezus Chrystus był „fundamentalistą”?
Fundamentalizm biblijny jako propozycja fundamentalizmu otwartego.


 Fundamentalizm religijny zawsze budził kontrowersje, ale ostatnio, po wydarzeniach związanych z terrorystycznym zagrożeniem ze strony fundamentalizmu islamskiego wywołuje ostrą opozycję i sprzeciw. Przywołuje skojarzenia jawnie negatywne i odruchy zaniepokojenia. I skądinąd trudno się dziwić tym reakcjom. Etymologia pojęcia fundamentalizm odwołuje się do łacińskiego fundamentum (od łac. Fundare=utwierdzać, umocnić, ugruntować) i znaczy tyle, co podstawa, podwalina, grunt, źródło, korzeń, tożsamość, pryncypium, norma, prawo;natomiast fundus (fundowanie) odnosi się do metafor kładzenia podstaw, podwalin, gruntowania, opierania się, itp.  Samo przyjrzenie się znaczeniu tego pojęcia mówi o szukaniu fundamentów, ostatecznych i niepodważalnych podstaw w różnych dziedzinach, czy to poznawczych, czy kulturowych, filozoficznych, czy w końcu, religijnych. Jako postawa poszukiwania tego, co ostateczne i absolutne towarzyszy człowiekowi od jego zarania i jest wpisana w jego kondycję. Początki owej postawy osadzone są w raju, kiedy to pierwsi ludzie zakosztowali z zakazanego drzewa poznania dobra i zła, tracąc tym samym pierwotną więź z osobowym Absolutem, z Bogiem, który, w świetle prawdy objawionej przekazanej w Biblii, jest owym fundamentem wszelkiego bytu. Od tego momentu historii ludzkości poszukiwania utraconej podstawy trwają nieprzerwanie. Nie ma zatem nic pejoratywnego w poszukiwaniach fundamentalnych.

    Fundamentalizm religijny w istocie swej traktuje „swe wierzenia (sfera doktryny) i praktyki (sfera moralności) z powagą właściwą rzeczywistości nadprzyrodzonej. Fundamentalizm religijny znajduje m. in. swój wyraz w haśle „powrotu do początków”;pierwotnej czystości doktryny religijnej i tradycyjnych praktyk religijnych.”(1) Fundamentalizm wierzy w ostateczną prawdę i w to, że jest w jego posiadaniu.(...) Przekonanie, że pewien zespół twierdzeń jest w jakiś sposób objawiony, zdaniem niektórych, nakazuje traktować wszystkich, którzy jej nie podzielają, z nieufnością, a nawet wrogością.” (2)Wypowiedzi te wskazują na dwa aspekty fundamentalizmu religijnego:
1.jako światopoglądu uznającego za sensowne szukanie prawdy ostatecznej i usytuowanie jej w obrębie objawienia danej religii oraz twierdzący, że powinna stanowić fundament podejmowania moralnych decyzji człowieka,
2.jako zjawisko psychologiczno-socjologiczne o pejoratywnym zabarwieniu emocjonalnym zwane fanatyzmem. (3)

     Przedmiotem niniejszych rozważań będzie, swojski w europejskim kręgu kulturowym, fundamentalizm chrześcijański, który, jak pragnę to wykazać, podpadając pod definicję w pierwszym aspekcie, wcale nie musi generować następstw w sensie drugim (czyli postaw fanatyzmu i wszelkich innych spokrewnionych z nim postaw nietolerancji, despotyzmu, terroru, itp.).

   Moim zamierzeniem jest próba przedstawienia fundamentalizmu chrześcijańskiego jako konsekwentnej opcji światopoglądowej i filozoficznej zawierającej jasne przekonanie o istnieniu prawdy obiektywnej przekazanej za pomocą Biblii, przeciwstawianej wszelkim postaciom relatywizmu i subiektywizmu z jednoczesnym zamiarem stanięcia w jej obronie. Mówiąc o chrześcijańskim fundamentalizmie będę posługiwała się definicją tegoż sformułowaną przez kręgi protestanckie  jako sięganie do fundamentów Słowa Bożego zawartego w chrześcijańskim objawieniu (Starego i Nowego Testamentu) jako jedynej podstawie wiary chrześcijan. Naczelne zasady tego odwołania się występujące pod hasłami: sola gratia, sollus Christus, sola scriptura, soli Deo gloria,.wyznaczały kanon konsekwentnego myślenia i działania w czasach tak Reformacji jak przyświecają współczesnym ruchom fundamentalistów chrześcijańskich. Można go, dla precyzji, w odróżnieniu od innych postaci fundamentalizmu chrześcijańskiego (np. katolickiego, który zawiera w swoich tezach inne treści i postulaty) nazwać fundamentalizmem biblijnym, który jednoznacznie określa rodzaj fundamentu jakim jest Biblia (Słowo Boże). Prowokacyjne pytanie o „fundamentalizm” Jezusa Chrystusa ma posłużyć za przyczynek do rozważań na temat możliwości głoszenia prawdy, czy wręcz bycia Prawdą bez zagrożeń fanatyzmu przekładającego się na jakąś postać totalitaryzmu czy terroru. Odwołanie się do postawy Mistrza ma posłużyć za egzemplifikację tezy o niemożności odłączenia prawdy od miłości oraz opartej na tej synergii lekcji i propozycji otwartego myślenia fundamentalnego. Natomiast wszelkie odchylenia od tej normy integralnego połączenia Prawdy z miłością, odejście od tego związku, jaki przekazał swoim naśladowcom Nauczyciel, zawsze prowadzi do wypaczeń, nadużyć, tragicznych, legalistycznych despotyzmów w imię obrony Prawdy i pod sztandarami Tego, który już nie ma nic wspólnego z tego typu ruchami. Mam nadzieję także obalić ów stereotypowy przesąd kojarzący fundamentalizm chrześcijański z fanatyzmem oraz ukazać oblicze konstruktywnego, bezpiecznego oraz niosącego nadzieję fundamentalizmu chrześcijańskiego, który, chociaż jest zamknięty na modyfikacje w obrębie prawdy, jest otwarty w sensie miłości do człowieka ku któremu się zwraca z propozycją jej przedyskutowania i przemyślenia.

 Fundamentalizm chrześcijański wobec prawdy. 

    ”W znaczeniu pozytywnym fundamentalizm chrześcijański to uznanie ostatecznych, nieomylnych, zawartych w Objawieniu Bożym prawd wiary, w znaczeniu negatywnym - postawa zmierzająca do bezwzględnego zachowania wąsko rozumianej tożsamości wyznaniowej, przy odrzuceniu możliwości ewolucji w rozumieniu prawd, norm i instytucji religijnych.”  (4)

   Zasadniczą kwestią w zaprezentowanej definicji fundamentalizmu jest problem związku pomiędzy pierwszym a drugim określeniem, którą można sformułować w postaci pytania:Czy przekonanie o istnieniu prawdy obiektywnej zawartej w Objawieniu jest równoznaczne z jej posiadaniem (monopolem na nią) oraz musi generować to w sposób nieunikniony postawy fanatyzmu? Innymi słowy, w aspekcie bardziej praktycznym:Czy chrześcijanie, którzy wierzą, a więc posiłkują się pewnością,(5) silnym przekonaniem, że Biblia jest Słowem Boga, a więc fundamentem niepodważalnym odnośnie prawdziwości prawd tam objawionych mogą żyć zgodnie z tą prawdą, bez ulegania presji ze strony tendencji kultury współczesnej, tj. liberalizacji i relatywizacji prawdy ich wiary. W jaki sposób broniąc tego stanowiska, mogą jednocześnie uniknąć postaw związanych z całą pejoratywną aksjologią skojarzoną z cechami zaciętości i despotyzmu w narzucaniu „jedynej właściwej drogi”, podziałem ludzi na dobrych i złych oraz zamkniętości wobec tych, którzy są „źli”, tzn. Nie-chrześcijan, ludzi nie podzielających opartego na Biblii sposobu myślenia oraz zaniku myślenia samokrytycznego oraz absolutnego roszczenia wypowiedzi oraz idących za tym represji myślących inaczej, itp.?. (6)

   Postaram się uzasadnić, że związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy pozytywnym aspektem fundamentalizmu chrześcijańskiego, jakim jest opowiedzenie się za prawdą obiektywną, absolutną i uniwersalną, ważną dla wszystkich ludzi prawdy objawionej w Biblii a postawami narzucania tej prawdy innym, czyli wszelkimi postaciami despotyzmu, nie musi zachodzić w sposób konieczny. Zgadzam się w tej kwestii ze zdaniem księdza Zdzisława Kunickiego, który twierdzi, że:”Pomimo tragicznych wydarzeń związanych z przemocą religijną, które ludzka pamięć bez trudu przywoła z dalszej lub bliższej przeszłości trudno zgodzić się z ogólną opinią krytyczną, jakoby w skład każdej religii wchodził ukryty syndrom przemocy i przymusu z tej tylko racji, ze odwołują się do pojęcia podstawy, założycielskich fundamentów, którym przydziela się status niezmiennych imponderabiliów.”(7) Ważne jest oczywiście jak zdefiniujemy owe „założycielskie fundamenty”, czy przyjmiemy bezpośredni autorytet Biblii, czy staniemy na gruncie innego autorytetu w kwestii prawdy objawionej (np. papieża oraz Tradycji ). W tym punkcie już bowiem ujawni się ta zasadnicza, nieusuwalna różnica w rozumieniu fundamentu, która jest przyczyną podziału np. między katolikami i protestantami. (8)

   Pojęcie fundamentalizmu zrodziło się na gruncie protestanckim pod koniec XIX wieku jako ponad-wyznaniowy ruch w łonie dominujących wyznań protestanckich w USA, składający się  głównie z prezbiterian, baptystów i metodystów, a wyłoniony z ruchu millenarystycznego,  związanego z konferencjami poświęconymi proroctwom i dosłownej, literalnej wykładni Pisma Świętego. Głównych celem tego ruchu była obrona autorytetu Biblii zagrożonego przez egzegezę historyczno-krytyczną, liberalne i modernistyczne nurty teologiczne i myślowe oraz rozwój nauk przyrodniczych (np. rozszerzanie się ewolucjonizmu Darwina) oraz nauk historycznych i społecznych. Nawiązywał on do pietystycznych tradycji amerykańskiego chrześcijaństwa ewangelicznego, które ”strzegły” Biblię przed filozoficznymi i pozabiblijnymi koncepcjami w jej interpretacji (zwolennicy teologii dogmatycznej, bezpośredniej) oraz ruchu przebudzeniowego (ang revivalism) i doktryny werbalnej inspiracji i absolutnej bezbłędności całego tekstu biblijnego.W 1910 r. Ogłoszono pięć pryncypiów fundamentalizmu chrześcijańskiego: bezbłędność Biblii, narodziny Jezusa z Dziewicy, zastępczy charakter Jego ofiary krzyżowej, powszechne zmartwychwstanie w ciele oraz rychle przyjście Chrystusa, które zainauguruje epokę Jego tysiącletniego panowania. Termin fundamentalizm pochodzi z seryjnych publikacji „The Fundamentals. A Tesimony to the Truth”, które ukazywały się w USA w latach 1910-1915 r. i wprowadził je do „obiegu” C.Laws. Konsolidacja tego ruchu duchowo-doktrynalnego nastąpiła w 1919 r. i znalazła swój polityczny wymiar w założonej Words Christian Fundamentals Association(9)

    Niezasadna jednak byłaby redukcja fundamentalizmu chrześcijańskiego tylko do środowisk protestanckich. Ks. A. Bronk pisze o różnych odmianach fundamentalizmu katolickiego, które w małej części mają charakter, podobnie jak w protestantyzmie, nawołań do dosłownej wykładni Pisma św., a w zdecydowanej większości mają postać integryzmu (10),domagającego się prymatu Kościoła katolickiego w życiu społecznym, z tendencjami narzucania swoich „nietkniętych”zasad moralnych, itp., a więc posiadający aspiracje polityczne. 

    Ruch fundamentalistyczny w obrębie chrześcijaństwa protestanckiego przywodzi na myśl analogię do Reformacji, której także przyświecała idea reformy zarówno Kościoła jak i całokształtu życia indywidualnego i zbiorowego w oparciu o autorytet Pisma św. Towarzyszyły jej postulaty powrotu do Biblii,do Słowa, poprzez które Bóg przemówił bezpośrednio do człowieka, co pozwalało mu przyłożyć Jego miarę prawdziwości do spraw wykrzywionych i zdeformowanych przez „oszustwo grzechu”.Nowe otwarcia na Biblię, która została przetłumaczona na języki narodowe i trafiła do domostw sprawiło,że przemówiła ona poprzez żywe Słowo, bez zapośredniczeń dogmatycznego, sztywnego i instytucjonalnego jego przekazu, co spowodowało istny przewrót mentalny i duchowy w całych narodach. Reformacja była niewątpliwie także ruchem fundamentalistycznym spowodowanym niezgodą na ówczesne zjawisko „zepsucia moralnego”rozpoznanego jako efekt odejścia całej kultury europejskiej od żywej prawdy chrześcijańskiej mającej swe korzenie w Objawieniu Pisma Świętego. Reformacja dostrzegła fasadowość i fikcyjność chrześcijaństwa masowego reprezentowanego wówczas przez Kościół rzymsko-katolicki i to przeciw niemu zwróciła ona zasadniczy atak. Taki charakter miały bezkompromisowe wystąpienia Marcina Lutra wystawiające na jaw i wytykające niezgodność z Biblią rozpowszechnionych praktyk kościoła, jak np. sprzedawanie odpustów w zamian za odpuszczenie grzechów. 

    Parę wieków później odżywają ruchy o podobnym charakterze, które wobec postępu naukowo-technicznego, nowego oblicza współczesnego świata oswojonego z ideą demokracji i wolności przejawiającej się pluralizmem podejść i opcji, z relatywizmem etycznym i poznawczym, liberalizmem myślowym i politycznym jawić się muszą jako anachroniczne i konserwatywne w swoich radykalnych powrotach do Biblii i jej starych odczytywań w kategoriach prawdy obiektywnej. Nurty te pojawiające się w obrębie chrześcijaństwa nie tylko protestanckiego, ale także peryferyjnie, na obrzeżach katolicyzmu (często jako ruchy charyzmatyczne, postrzegane jako wysoce podejrzane przez tradycyjnych wyznawców Kościoła katolickiego) integralnie splecione są z nurtem apologetycznym, który broni fundamentów biblijnych jako świętych i nie kwestionowalnych, nienaruszalnych, nie zgadzając się z procesem ich relatywizacji,  dyspozycyjności czy uplastycznienia.

   Fundamentalizm chrześcijański od wieków próbuje otwartym głosem mówić o istnieniu prawdy w sensie metafizycznym jako rzeczywistości totalnej i absolutnej(11) , Boga wszechmocnego oraz Jego obiektywnej realności. „Boga, który stworzył świat i wszystko, co na nim. Ten będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręka ludzką zbudowanych”(Dzieje Apostolskie 17;24). Twierdzi dalej, że Bóg ten cieleśnie objawił się w historycznej osobie Jezusa Chrystusa z Nazaretu oraz że „w Nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości”(List św. Pawła do Kolosan 2;9).Chrześcijanie od zarania swego istnienia wierzyli, wyrażali zgodę na fakt zmartwychwstania Jezusa Chrystusa,a ich myśl oraz cała wewnętrzna postawa duszy (woli i emocji) utożsamiała się z Jezusem Chrystusem jako Prawdą oraz Jego Słowem. Byli zawsze (nie zawsze o tym wiedząc) zwolennikami klasycznej definicji prawdy, którą określa się jako zgodność umysłu z rzeczywistością (Tomasz z Akwinu).Dla prawdziwych chrześcijan prawda nie zawierała się w jakiejś doktrynie, lecz, według Pisma św., rzeczywistością był Jezus Chrystus (por. List św. Pawła do Kolosan), który chociaż istnieje teraz, po wniebowstąpieniu, w sferze ponad zmysłowej, duchowej, ponadnaturalnej to jest bardziej realny niż widzialny świat rzeczy materialnych. Snując refleksje o stosunku prawdy wierzeń chrześcijan do samej Prawdy trzeba stwierdzić niezwykły wprost fakt jedności myśli i przekonań odnośnie boskości, życia, śmierci oraz zmartwychwstania  Jezusa Chrystusa (mimo różnic osobowościowych, wykształcenia i odmiennych doświadczeń życiowych przed nawróceniem) która spajała wspólnoty chrześcijan opisanych w Dziejach Apostolskich (por. np. Dzieje Apostolskie 2;42-47) do tego stopnia, że byli rozpoznawani jako ludzie jednego ducha. Ich wiara była obiektywna, gdyż odnosiła się do obiektywnych faktów związanych z osobą Jezusa Chrystusa.  (12)

    Przeszło dwa tysiące lat później, gdy brak nam bezpośredniego, naocznego świadectwa znajomości Jezusa Chrystusa, jakiego doświadczyli Jego uczniowie, „chrześcijaństwo zawiera wiedzę o przeszłości opartą na świadectwach” (13) zapisanych przez nich w Ewangeliach jako rzetelnym zapisu historycznego. Czy ludzie współcześni mogą mieć taka samą pewność odnośnie realności Jezusa i rzetelności przekazu naocznych świadków (wiarygodność Ewangelii jako dokumentu historycznego) jak Jego uczniowie, jak chrześcijanie I wieku? W dobie różnych teologii negatywnych, w których kwestionuje się historyczną rzetelność faktów opisanych w Biblii, sprowadza się teksty biblijnej do postaci mitów nie posiadających pokrycia w historycznych dokumentach i rozrywa istotowy związek pomiędzy Jezusem historycznym a Jezusem objawienia sprowadzając chrześcijaństwo tylko do subiektywnego wymiaru kerygmatu(14)  pytania o aktualność i uniwersalność prawdy zapisanej w Pismie Św. są jak najbardziej zasadne?

 Prawda, poznawalność, komunikacja.

   Dla wnikliwych badaczy fenomenu trwałości wiary chrześcijańskiej i świadomych swej drogi chrześcijan przyjmujących do końca prawdę objawioną zapisaną w Biblii, ze wszelkimi konsekwencjami tego przyjęcia, znaczący jest argument z życia apostołów, którzy za prawdę zmartwychwstania oddali swoje życie. Posądzenie o świadomą mistyfikację czy popadnięcie w zbiorowy omam w kwestii zmartwychwstania byłoby nieuzasadnialnym i niezrozumiałym absurdem w obliczu prześladowań i męczeńskich śmierci, jakie były udziałem wszystkich apostołów z wyjątkiem św. Jana, który dokończył swój żywot na wygnaniu na wyspie greckiej Patmos. Nasuwa się logiczne w tej sytuacji pytanie:”Kto umrze za kłamstwo?”(15)  Wyraził to precyzyjnie B. Pascal:”Twierdzenie, że apostołowie byli oszustami, jest całkowitym absurdem! Spróbujmy prześledzić logiczne konsekwencje takiego stanowiska. Wyobraźmy sobie tych dwunastu ludzi spotykających się po śmierci Jezusa i zawiązujących konspirację, by głosić, że on powstał z martwych. To spowodowałoby reakcję zarówno ze strony władz świeckich jak i religijnych. Serce człowieka jest wyjątkowo poddane niestałości i przemianom, chwieje się w obliczu obietnic, jest kuszone przez sprawy materialne. Gdyby ktokolwiek z tych ludzi poddał się pokusom tak nęcącym lub zdradził się podczas jeszcze bardziej wymownych argumentów wiezienia czy tortur, wszyscy oni byliby zgubieni”. (16)

   Przyjmując stanowisko idealizmu obiektywnego, albo realizmu metafizycznego w kwestii prawdy chrześcijanie nie mogą jednocześnie przyjmować subiektywistycznej i relatywistycznej koncepcji prawdy, które uzależniają ją, bądź to od podmiotu, sprowadzają ją do obszaru jego wewnętrznych przekonań, bądź to od zewnętrznych, historycznych determinant (typu czas,społeczeństwo, naród, itp.). W kwestii tak zasadniczej i fundamentalnej jak prawda objawienia biblijnego chrześcijanie nie mogą zająć innego stanowiska, gdyż wtedy zrezygnowaliby z niej. Oprócz tego, jako że Prawda ma wymiar osobowy, jest Bogiem inkarnowanym w konkretnym człowieku (Jezus), który proponuje samego siebie zapraszając do wiecznej relacji opartej na bezwarunkowej miłości, odstąpienie od Prawdy oznacza nie tyle rezygnację intelektualną, zwątpienie, ale porzucenie i zdradzenie osoby.

   Aby przejść od poziomu metafizycznego(tj. faktu istnienia Boga opisanego w Biblii) do etapu epistemologicznego, kiedy oto człowiek jako podmiot poznania staje wobec kwestii poznawalności Boga, z całym ekwipunkiem problemów związanych z osobowym i transcendentalnym obiektem poznania trzeba podkreślić swoistość poznania i wiedzy opartych na wierze wyróżniająca je spośród innych form ludzkiego poznania.

    Poszukiwanie prawdy odbywa się w tego typu poznaniu na na drodze diametralnie odmiennej niż w naukach empirycznych czy nawet naukach uniwersalnych typu teologia czy filozofia (choć i jedna i druga mogą włączyć jako nauki pomocnicze, opisujące ex post prawdy wiary chrześcijan). Wynika to z dwóch aspektów poznania religijnego (chrześcijańskiego):
1. Relacyjnego charakteru poznania jako żywego spotykania się człowieka z Bogiem w jego życiu codziennym. Prawda ma tutaj wymiar osobowy, jest Bogiem inkarnowanym w konkretnym człowieku (Jezus) i jest procesem rozwoju wzajemnego obcowania i poznawania się. .Kluczem do poznawania w tym aspekcie staje się miłość wzajemna, która jako motyw przenika głębię ducha ludzkiego i uzdalnia go do czynów, a więc determinuje sferę praktyczną, moralną.
2. poznawanie Boga na drodze studiowania Słowa Bożego, które nie ma wszakże charakteru wiedzy czysto teoretycznej (teologia naturalna na poziomie intelektu), lecz polega na penetrowaniu Słowa z pomocą Ducha Św.(który staje się Nauczycielem Prawdy), w wyniku czego otrzymujemy duchową wiedzę (żywe objawienia Słowa, które ujawnia swą głębię), którą Pismo Św. nazywa mądrością.Są to dwa filary poznania wiary chrześcijańskiej.

   Poznanie chrześcijańskie jest, jako rodzaj relacji, żywego obcowania ducha ludzkiego z Duchem Boga początkiem której jest uniżenie, uznanie własnej grzeszności i uświadomienie sobie „bycia nieprawdą”, nieadekwatnością, zgodą na dobrowolną zależność od Prawdy, co stanowi bodaj istotę nawrócenia, niezbędnej do otrzymania łaski zwrócenia się ku niej. (por. List św. Jakuba 4;6-”Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje”). Na tę drogę wkracza człowiek, który w jakikolwiek sposób zetknął się z Prawdą i zdecydował się zaufać jej. Proces poznania w chrześcijaństwie opisywany w Nowym Testamencie ma zatem charakter osobistego, żywego i mającego moc przemiany spotkania człowieka z Bogiem, który objawia się każdorazowo w osobie Jezusa Chrystusa jako drogi, prawdy i życia (Biblia nazywa i opisuje to wydarzenie jako nawrócenie). Rozpoczęcie relacji z Jezusem jest zatem zaledwie początkiem procesu poznawania Prawdy, który Biblia opisuje jako obcowanie z Prawdą, z żywym Bogiem. Ten sam inicjuje proces wprowadzania w nią stając się Nauczycielem na tej drodze.”Kiedy zaczynasz poznawać Boga inicjatywa leży po Jego stronie.(...)Tylko ludziom autentycznym Bóg może się objawić taki, jaki jest naprawdę.” (17) Prawda w tym sensie ma wymiar metafizyczno-etyczny, gdyż Jezus jako Bóg-człowiek określa siebie Prawdą i czyni siebie jej Nauczycielem, dla tych, którzy wyrażą swoje przyzwolenie by stać się Jego uczniami.    

   Chrześcijaństwo jako uczniowstwo (naśladownictwo Mistrza) obejmuje cały wymiar egzystencji człowieka, który od momentu świadomego nawrócenia, jako nowego „stworzenie w Chrystusie” zaczyna funkcjonować w dwóch wymiarach skończonym i wiecznym, a przemieniany na wzór i podobieństwo Prawdy podlega radykalnej, lecz sukcesywnej transformacji moralnej. Widzimy tutaj przenikanie się porządków metafizycznego (Bóg, Jezus Chrystus) z poznawczym (poznawanie Prawdy przez autentyczną relację z żywym Bogiem oraz Słowem zapisanym w Biblii ożywianym wskutek wiary w nie) oraz etycznym (sukcesywna przemiana człowieka będąca rezultatem, owocem pogłębiającej się więzi z Prawdą spotykaną na co dzień w Osobie Jezusa Chrystusa i w Słowie).

    W autentycznym życiu chrześcijańskim mamy do czynienia z progresywnym wzrostem w poznawaniu i dojrzewaniu całego człowieka, który możemy określić jako wzrost duchowy, od okresu niemowlęctwa, poprzez młodość po dojrzałość. Etapowość wszakże owego poznawania Boga wskazuje na jego względność na każdym z tych szczebli, tak iż trudno orzekać zamkniętość i ostateczność procesu, który rozciągnięty jest w perspektywie wieczności, „bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie, lecz gdy nastanie doskonałość, to, co cząstkowe, przeminie(...)Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany.”(I Koryntian 13;12).

   Dysproporcja pomiędzy ludzkim sposobem poznawania nieskończonej i wiecznej osoby, przekraczającej nasze możliwości rozumienia i wyobrażenia i z racji swej ułomności (18),  zredukowanym do ograniczonych możliwości, a więc „skażony”cząstkowością, zakreśla już pewien obszar nieokreśloności, który wytycza postawę aksjologicznej pokory wobec samego przedmiotu poznania, jaką jest transcendentny i absolutny Bóg. 

   Porządek wiary, zawierzenia diametralnie różni się od procesu poznania naukowego z prostej racji ontologicznie różnych obiektów poznania (wiara=osobowy Bóg, nauka=empiryczny, materialny świat)i metodologii w podejściu. Z tego także powodu, mimo iż wiara chrześcijańska nie domaga się ślepego skoku w nieznane, gdyż opiera się na faktach (19) stanowiących sedno zwiastowanej Ewangelii (np. na fakcie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa), ale w jakikolwiek sposób dociera ona do świadomości człowieka domaga się nie tyle akceptacji czysto intelektualnej, co otwarcia swojego wnętrza (Biblia i Pascal nazywają porządkiem serca) w akcie zaufania osobowej Prawdzie, tj. Jezusowi. (20) Angażuje zatem całego człowieka i porusza głębię uśpionego ducha, który przez wiarę zostaje ożywiony do wyższego, ponadnaturalnego życia w żywej więzi z Panem życia. Charakter poznania wiary zasadzający się na relacyjności Ja-Ty (jakby ujął to M. Buber), z definicji dewaluuje poznanie Świętego Ty za pomocą racjonalnej teologii, która posiłkuje się dogmatyczną terminologią, tak obcą językowi autentycznej relacji. 

    Dogmat jest rodzajem zaszufladkowania i „uśmiercenia” a następnie zamknięcia jakiejś żywej prawdy i godzi w istotę relacji. C.S. Lewis o specyfice poznania przez wiarę jako wymiarze osobowej więzi opartej na pogłębiającym się zaufaniu napisał następująco:”Zaufać Mu, to oczywiście starać się robić wszystko to, co On każe. Nie ma co twierdzić, że komuś ufasz, jeśli nie skorzystałbyś z jego rady. Zatem jeśli naprawdę oddałeś się Chrystusowi, wynika z tego, że starasz się być Mu posłuszny. Ale starasz się już na nowy sposób, bardziej wolny od zmartwień. Starasz się nie po to, aby osiągnąć zbawienie, ale dlatego, że On już zaczął cię zbawiać. Nie liczysz, że pójdziesz do nieba w nagrodę za swoje uczynki, jednak w sposób nieunikniony starasz się postępować w pewien sposób, bo jest już w tobie obecny nikły zaczątek wizji tego, czym jest niebo”. (21)

    W tak zakreślonej perspektywie poznawania prawdy jako osobistego spotkania z Bogiem, duchowego związku, który jest historią niepowtarzalnego romansu (22), aż do zjednoczenia (por. I List św. Pawła do Koryntian 6;17) przekraczającego śmierć, gdzie Bóg przemawia do człowieka przez swoje Słowo, a to, ożywione przez Ducha, dociera nie tyle do głowy jak do serca, nie ma mowy o dogmatycznym skostnieniu i kultywowaniu litery dogmatów, lecz o dynamicznej, przemieniającej moralnie człowieka relacji zbliżonej w charakterze do związku miłosnego osób. Adekwatną terminologię opisującą fenomen tej niezwykłej relacji pomiędzy imiennym Ja a wiecznym, osobowym Ty wypracowała filozofia dialogu (np. Martin Buber).W terminologii J.Tischnera dialog należy do filozofii dramatu, w którym zasadniczą rolę odgrywa kategoria zawierzenia.”Podstawą mojego dialogu z drugim jest jakaś forma zawierzenia drugiemu.(...)Stąd rodzi się wiara chrześcijańska. Nie jest ona w tym przypadku podziwem podziwów, lecz zawierzeniem wszelkich zawierzeń.” (23)

    Drugi aspekt poznania jest uzależniony od osobistego zetknięcia się ze Słowem Boga, które jest zapisane (jak głoszą to chrześcijanie; było to szczególne odkrycie Reformacji orzekającej, iż fundamentem poznania, oprócz osoby Jezusa Chrystusa jest „wyłącznie Pismo”) w księdze ksiąg.  Według F. Schaeffera :”Jeśli bowiem nie posiadasz takiego spojrzenia na Pismo Święte, jakie mieli Reformatorzy, to słowo „Chrystus” nie będzie miało żadnej treści – a w tym kierunku zdąża właśnie modernistyczna teologia. Używa ona słowa bez treści, a dzieje się tak dlatego, że słowo „Chrystus” jest odcięte od Pisma Świętego. Reformacja stała się posłuszna nauce samego Chrystusa w tym, że połączyła objawienie, jakie Chrystus dał odnośnie Osoby Boga z tym, co jest napisane w Słowie Bożym” . (24)Rozerwanie tej więzi pomiędzy doświadczeniem Jezusa i Boga-Ojca w relacji a osadzeniem Prawdy w Słowie grozi skrajnością, jak już było to powiedziane, albo rozpłynięcia się w doznaniu, emocjonalności, albo w poznaniu oderwanym od pnia żywego doświadczenia Ducha Bożego, który w naszym wnętrzu (duchu) ożywia treści Słowa i otwiera je.

   Czerpanie wiedzy ze Słowa Bożego nie jest bynajmniej czysto intelektualnym jego przyswajaniem, gdyż jako Słowo Boga jest ono także Duchem, co oznacza, że nie sposób odczytać Pisma w jego warstwie objawionej inaczej jak tylko za pomocą Ducha Świętego, który zostaje zaproszony do współpracy z człowiekiem w procesie odczytywania prawd duchowych. Duch Święty nazwany jest także Duchem prawdy (por. Ew. św. Jana 14;17) i jest udzielany wszystkim wierzącym, którzy staną w odpowiedniej postawie pokory intelektualnej tj. poddania swojego umysłu inspiracjom nadprzyrodzonym pochodzącym od Boga (Ducha św.).Takie podejście do odczytywania tekstu biblijnego „łączy sie z aktem zawierzenia tekstowi oraz uznaniem świętości Pisma Świętego i w konsekwencji, tak jak wszystko co w przestrzeni paradygmatu wiary rzeczywiste i pewne, poza nim pozostaje niesprawdzalne.(...) Osadzona na fundamencie wiary i owym szczególnym stosunku do Pisma Świętego jako tekstu natchnionego niejako więcej „widzi”. Otwiera czytelnika na sakralny wymiar Pisma Świętego i w przeciwieństwie do wszelkich poza religijnych sposobów czytania i rozumienia  umożliwia nie tylko wędrówkę poprzez warstwy immanentne i literackie tekstu, ale i docieranie „w głąb”, do samego źródła przekazów biblijnych, jakim jest niesiona przez nie treść religijna i teologiczna” (25)

 .Z tego także względu mamy tutaj raczej do czynienia z udzielaniem „odgórnym” wiedzy, mającej charakter mądrości, którą J. Maritain nazywa mądrością „wlaną”ukazując sugestywnie pierwotność Bożej inicjatywy dzielenia się swoimi tajemnicami zapisanymi w Słowie dla tej kategorii ludzi, którzy zechcą zająć wobec Niego właściwą postawę (pokora jako postawa uniżenia wobec Boga) warunkującą przyjmowanie „odsłon” prawdy zawartej w głębi Słowa. .Jest to proces „zstępowania”Boga ku człowiekowi. „Ta nadprzyrodzona mądrość jest sama w sobie mądrością, która się daje, która wypływa z zasady bytów jak strumień dobrodziejstwa”.(...) Nie wypływa to z momentu wzniesienia się istoty ludzkiej, a przeciwnie z momentu spłynięcia Ducha twórczego, z którego ta mądrość istotnie pochodzi. I oto dlaczego mądrość ta jest esencjonalnie nad-filozoficzna, nad-metafizyczna, prawdziwie boska.”  (26)

    W klasyfikacji Maritaina mądrość łaski w podanym tu znaczeniu jest ontologicznie pierwotna i przewyższa inne rodzaje mądrości, tj. teologiczną jako posługującą się rozumem,”działa według rozwagi ludzkiej” oraz metafizyczną „jako własne światło zrozumienia bytu(...) przez najwyzszy stopień abstrakcyjnej intuicji.” (27) Poznanie Słowa Bożego powinno odbywać się właśnie w porządku dominacji mądrości łaski oraz podległości pozostałych niższych rodzajów mądrości w jego interpretacji (tj. teologii i metafizyki). Nieznajomość Słowa Bożego, indolencja wierzących stawia pod znakiem zapytania całokształt autentyczności chrześcijańskiego życia i samej relacji z Chrystusem, skoro istnieje nierozerwalny związek pomiędzy Nim a Słowem.(28)  Uderza także bezpośrednio w deklarowaną miłość do Boga, gdyż nieznajomość Słowa Bożego pociąga za sobą niemożność wypełniania go, życia według niego (por. Ew. św. Jana 14;23), a to podkopuje istotę miłości jako życia w prawdzie.

    Biblia ukazuje związek pomiędzy prawdą a miłością w takiej nierozerwalnej synergii, że przerost elementu poznawczego (związanego z poznawaniem prawdy) pociąga za sobą zgubne i praktycznie wymierne negatywne konsekwencje. Prawda wiary bez miłości jest tylko racją, pustą, ziejącą abstrakcyjnością teorią o charakterze wiedzy teologicznej (biblijnej), literą, którą można zadawać poznawcze ciosy, czy odnosić „pyrrusowe” zwycięstwa na argumenty. Obnoszenie wiedzy teologicznej w postaci nadętej mowy pozbawionej duchowej mocy wcielającej jej w życie zasługuje na pejoratywne określenie „cymbału brzmiącego”(por. I Koryntian 13;1). Natomiast miłość bez osadzenia jej w prawdzie jest tylko emocjonalnym sentymentalizmem. Rozerwanie tej więzi pomiędzy doświadczeniem Jezusa i Boga-Ojca w relacji a osadzeniem Prawdy w Słowie grozi skrajnością, jak już było to powiedziane, albo rozpłynięcia się w doznaniu, emocjonalności, albo w poznaniu oderwanym od pnia żywego doświadczenia Ducha Bożego, który w naszym wnętrzu (duchu) ożywia abstrakcyjne treści Słowa.

    Mądry fundamentalizm chrześcijański, reprezentowany tak doskonale przez Mistrza z Nazaretu oraz równie pięknie przejawiający się w postawie uczniów Jezusa, będzie charakteryzował się owym zdrowym zrównoważeniem postawy otwartej na poznawanie prawdy w połączeniu z trwałą postawą miłości Boga oraz bliźniego, z czego miłość jest wartością najwyższą i naczelną dyrektywą oraz głęboką motywacją w każdym spotkaniu międzyludzkim, w którym element poznawczy związany w logiczny sposób z komunikacją prawdy, zdecydowanie winien podlegać porządkowi miłości. Każde nadużycie fundamentalistyczne związane ze złymi postawami w sposobie komunikowania prawdy, ma swoje mocne korzenie i racjonalne uzasadnienie w deficycie miłości, a więc w sferze duchowej, w obrębie ludzkiego serca, w którym kryją się prawdziwe i często nieuświadamiane motywacje. Miłość jest wskaźnikiem, miernikiem i szczytem dojrzałości duchowej i człowiek duchowy, chrześcijanin świadomy swego ducha i żyjący w Prawdzie, w jedności z Prawdą, a więc w intymnej relacji z Jezusem jest ciągle rzadkim zjawiskiem. Z drugiej strony wielu chrześcijan zrodzonych z Ducha Św. są w procesie wzrastania w miłości i na tej drodze popełniają wiele błędów wynikających z niedoskonałości poznania Boga miłości. 

    Z racji rzeczonych ograniczeń poznania ludzkiego w wyszczególnionych tu dwu aspektach, relacyjnym oraz, związanego z poznawaniem Słowa Bożego, „sakralnego” (29) odczytywania Biblii, nazwijmy to, w aspekcie mądrościowym,można z powodzeniem wywieść postulat teoretyczny i praktyczny tolerancji. F. Schaeffer nazywa poznanie chrześcijańskie, jako syntezę tych dwóch aspektów, dwóch filarów, cząstkowym poznaniem „prawdziwej prawdy”, twierdząc, że:„Biblia przedstawia sprawę w ten sposób, że jakkolwiek nie posiadamy wyczerpującej prawdy, to jednak posiadamy w Biblii to, co nazwałbym cząstkową znajomością absolutnej prawdy (podkreślenie – E. S.). Dzięki temu posiadamy prawdziwą, choć cząstkową wiedzę o Bogu, człowieku i wiemy coś rzeczywiście prawdziwego o przyrodzie. Tak więc na podstawie Pisma Świętego posiadamy prawdziwe i zjednoczone poznanie, choć nie jest ono całkowicie i zupełnie wyczerpujące.” (30) Już ta świadomość ułomności, jaką stanowi „względność każdego sposobu jej wypowiedzenia i jej doczesnych form przejawiania się” (31) stanowi wystarczającą podstawę do zajęcia postawy tolerancji. Jezus, który stał na stanowisku absolutnej prawdy dla wszystkich ludzi,  roszczącej sobie prawo do wyłączności, nigdy jednak nie narzucał jej nikomu, tylko stawiał ją w formie propozycji, która mogła być odrzucona. Jego umiłowanie prawdy respektowało ludzką wolność wyboru.

   Przechodząc zatem do problemu komunikowania prawdy Słowa Bożego stanowiącego fundament przekonań chrześcijan wydaje się, iż właśnie sposób jej komunikowania decyduje i przesądza o tym, jak chrześcijaństwo jest postrzegane przez nie-chrześcijan, czy ma moc przemawiania i oddziaływania, czy wprost przeciwnie odstręczania i odpychania ( w przypadku różnych odmian fanatyzmu, autorytaryzmu, psychicznego despotyzmu, itp.).Zatem zasadne pozostaje pytanie, które jest wyzwaniem dla chrześcijan W jaki sposób chrześcijanin może i powinien ewangelizować dzisiejszy świat?”Jak dalece można prawdy nauczać i nauczyć się jej?” (32)

   Współczesny świat ma dosyć retoryki, intelektualizmu, pustosłowia. Przeszedł przez tyranię wielce obiecujących, wizjonerskich ideologii, które miały zapędy mesjanistyczne, a okazały się zbrodniczymi totalitaryzmami. Wydaje się, że w dobie postmodernizmu, kiedy już generalnie zrezygnowało się z wiary w prawdę obiektywną, a autorytety nie są już w cenie (nawet Biblii, którą zdeprecjonowano na wszelkie możliwe sposoby), jedyną sensowną, docierającą do współczesnego odbiorcy formą komunikacji prawdy jest świadectwo życia.

   Chodzi tutaj o inny wymiar prawdy (już nie w sensie epistemologicznym jak np. klasyczna definicja prawdy), który moglibyśmy określić, za pomocą terminologii egzystencjalnej, jako prawda bycia, prawda egzystencji, autentyzm, albo w kategoriach etycznych jako postawa utożsamienia się z pewną, znaczącą wartością moralną i wierne reprezentowanie jej w swoim życiu.”Prawda, którą żyję, jest prawdą tylko dzięki temu, że się z nią utożsamiam;jej przejaw jest historyczny, możliwość obiektywnego jej wyrażania nie obowiązuje powszechnie, a jednak jest bezwarunkowa.(...)Potwierdzenie tej prawdy byłoby możliwe tylko na drodze życia zgodnego z ową prawdą (jak w przypadku Bruna, Sokratesa czy Jezusa).Człowieka żyjącego w ten sposób z pewnością nazwalibyśmy „prawdziwym człowiekiem” jakkolwiek trudno byłoby podać, wedle jakich reguł powinien postępować człowiek, który pragnąłby urzeczywistnić ideał prawdziwego życia.(...) Można powiedzieć, że istotą życia Sokratesa, Bruna czy Jezusa jest „dawanie świadectwa prawdzie”.Filozofia, czy raczej stosując zaproponowaną terminologię prawda Sokratesa, Jezusa lub Bruna komunikuje się tylko przez zgodny z nią sposób życia (...)” (33)

    Wypowiedź ta z grubsza oddaje definicję prawdziwego chrześcijaństwa i ludzi, którzy są prawdziwymi, a nie tylko nominalnymi chrześcijanami, jako tych, którzy są nosicielami prawdy, albo żyją w prawdzie. Postawa autentyzmu oznacza jedność przekonań i słów wypowiadanych z życiem, brak rozziewu pomiędzy wartościami, które jednostka świadomie wybrała i się za nimi opowiedziała uznając je za godne by im życie swoje poświęcić. Z kolei postawienie Jezusa obok  Bruna czy Sokratesa sugeruje, że można zrównać ich prawdę egzystencji oraz postawić na tym samym poziomie wartość moralną ich postaw. Wielu myślicieli, naukowców i filozofów o sceptycznym i wręcz krytycznym nastawieniu wobec chrześcijaństwa zmieniają radykalnie ton wypowiedzi zapytani o osobę Jezusa. „Instynktownie nie zaliczamy Go do tej samej klasy co innych. Znajdując Jego imię na liście rozpoczynającej się od Konfucjusza i kończącej się na Goethem, odbieramy to jako uwłaczające nie tyle nawet ortodoksji co przyzwoitości. Jezus nie należy do elity największych tego świata. Można mówić o Aleksandrze Wielkim, Karolu Wielkim, Napoleonie Wielkim- ale Jezus stoi osobno. On nie jest Wielki, On jest Jedyny. Jest po prostu Jezusem. Nie można nic do tego dodać, wymyka sie On naszej analizie. Unieważnia nasze kanony natury ludzkiej. Sprawia, że nasz krytycyzm traci grunt. Napawa lękiem naszego ducha. (Carnegie Simpson). (...) To absolutna doskonałość sprawia, że Jego charakter góruje nad wszystkimi innymi ludźmi i stanowi wyjątek od powszechnej reguły, moralny cud dziejów.” (34)

   Jezus demonstruje w każdym aspekcie idealne oblicze fundamentalizmu jako postawy bezkompromisowego rozgłaszania prawdy i bycia Prawdą w postawie absolutnej dobroci i bezinteresownej miłości wobec każdego napotkanego człowieka. Nosicielstwo prawdy jako jedność Słowa mówionego, głoszonego czy to jednostkom czy tłumom z praktyką życia codziennego stawało się propozycją i zaproszeniem, żeby podążyć za Prawdą, by odrzucić banalność i jałowość grzesznego stylu życia i wybrać coś znacznie znakomitszego, przekraczającego zawężony horyzont egocentrycznego i skoncentrowanego na problemach bytu życia., na sferze „mojości” (jakby określił to M. Heidegger). Wiara miała być wolną odpowiedzią człowieka na to zaproszenie. Oto lekcja do naśladowania dla wszystkich , którzy „pójdą za Nim”. Ci, którzy nazywają się jego uczniami naśladując swego Mistrza reprezentują taką właśnie, choć z racji swej ludzkiej ułomności, niedoskonałą prawdę bycia. 

    Aby jeszcze precyzyjniej opisać, co to znaczy być fundamentalistą chrześcijańskim w opisywanym tutaj sensie jako egzystencji manifestującej prawdę wprowadzanego w czyn Słowa Bożego zanurzonego w postawie miłości posłużę się kategorią „figury świadka” (35).”Świadek to ktoś, czyjego życia i myśli nie da się rozdzielić. Żyje swoimi słowami tak, jak oddycha powietrzem. Dlaczego tak mało doradza i nie poucza z namaszczeniem. Zna bowiem ciężar słów, które nie są dla niego świątecznymi girlandami czyniącymi pozór piękniejszym, lecz są czymś ważkim.(...) Świadek nie uprawia moralizatorstwa, bo o ile życie cnotliwe jest trudne, o tyle pełne urzeczywistnienie moralności w codziennej egzystencji jest niemożliwe:może tego dokonać tylko bóg, ale nie heros.(...) Autentyczny podmiot zostawia w świecie wyraźny ślad swoich słów, które stały się czynami. Jego czyny są jak kroki stawiane w wilgotnym piasku, ciężkie i głębokie. Podmiot zaznacza swoją obecność w rzeczywistości”. (36)
 


(1) Ks. Andrzej Bronk; „Fundamentalizm”:sensy i dziedziny użycia, [w:]Fundamentalizm i kultury, pod red. Marka Szulakiewicza i Zbigniewa Karpusa, Wyd. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2005. s. 26
(2)  Gałkowski Stanisław; Fundamentalizm- próba częściowej obrony.,[w:] Fundamentalizm i kultury, wyd. cyt. s. 62.
(3) Por. Gałkowski Stanisław; tamże, s. 61.
(4)  Religia. Encyklopedia PWN, red. Nauk. T. Gadacz, B. Milerski, s. 123.
(5)  W Liście św. Pawła do Hebrajczyków 11;1 wiara definiowana jest jako pewność „tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy”. O tym związku pomiędzy istnieniem prawdy w sensie obiektywnym (porządek ontologiczny)a pewnością subiektywną (porządek epistemologiczny) L. Kołakowski powiedział wprost, iż”jeśli raz zrezygnujemy z idei apodyktycznie pewnej(a nie analitycznej)prawdy, nie potrzebujemy, a nawet nie jesteśmy w stanie zbudować w ogóle żadnego pojęcia prawdy[...]gdy znika absolutna prawda i metafizyczna pewność, prawda tout court znika również, gdy odrzucimy zdanie syntetyczne a priori, pojęcia prawdy staje się.  puste.”L .Kołakowski; Husserl i poszukiwanie pewności,Aletheia, Warszawa 1991, s.16.
(6)  Por. Ks.Kunicki Z.;Fundamentalizm religijny wobec liberalnych wyzwań,[w:]Fundamentalizm i kultury, wyd. Cyt. 289-291(Postawa fundamentalistyczna).
 (7) Ks. Kunicki Zdzisław:Fundamentalizm religijny wobec liberalnych wyzwań,[w:]Fundamentalizm i kultury, wyd. Cyt. 281.
 (8) Toczy się spór teologiczny w obrębie chrześcijaństwa, mający swoją wielowiekową historię związaną z początkami kościoła rzymsko-katolickiego opartego na uznaniu prymatu papieża, biskupa Rzymu,oraz przyznaniu mu statusu „opoki”, fundamentu Kościoła, na podstawie Ew. Mateusza 16;13-18, gdzie Jezus zwraca się do Piotra słowami:”że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go.”Na gruncie chrześcijaństwa ewangelicznego wyjaśnia się to Słowo w całym kontekście wypowiedzi rozmowy Jezusa z Piotrem dotyczy objawienia Jezusa Chrystusa, jakie wypowiedział Piotr mówiąc „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”.To objawienie Jezusa jako żywego i żyjącego Syna Bożego ma być jedynym fundamentem Kościoła Chrystusowego. Znany nauczyciel Słowa Bożego wyjaśnia to terminologiczne zaciemnienie terminu „opoka” użytego w cytowanym fragmencie Pisma św.:”W greckim oryginale Nowego Testamentu w odpowiedzi danej przez Chrystusa Piotrowi występuje zamierzona gra słów. W języku greckim słowo „Piotr” brzmi „Petros”, greckim odpowiednikiem słowa „opoka” jest „petra”. Wykorzystując to podobieństwo brzmieniowe, Jezus mówi:”Ty jestes Piotr (Petros), i na tej opoce (petra) zbuduje Kościół mój.”Chociaż zachodzi podobieństwo brzmieniowe miedzy tymi dwoma wyrazami, ich znaczenia są całkiem inne. „Petros” oznacza mały kamień czy kamyczek.”Petra” oznacza dużą skałe. Pomysł zbudowania kościoła na małym kamieniu byłby oczywiście niedorzeczny, a wiec nie mógł być prawdziwa intencją Chrystusa. Jezus nie utożsamia Piotra z opoka; przeciwnie, On przeciwstawia Piotrowi opokę. Podkreśla, jak niewielki i nieważny jest mały kamień, Piotr, w porównaniu z wielką opoką, na której ma być zbudowany Kościół. Zarówno zdrowy rozsadek, jak i Pismo Św. Potwierdzają ten fakt.”Derek Prince: Podstawy wiary chrześcijańskiej,t.1., Instytut Dereka Prince'a, Lublin 1994, s. 15.
(9)  Informacje na ten temat zaczerpnęłam z: Słownik wiedzy biblijnej; Oficyna Wyd. Vocatio, Warszawa 1997,s. 187-188. Religia,Encyklopedia PWN,wyd. Cyt. s. 124., Encyklopedia chrześcijaństwa. Historia i współczesne 2000 lat nadziei, Wyd. Jedność, Kielce 2000, s. 222.
(10) Ks. Andrzej Bronk;„Fundamentalizm”:sensy i dziedziny użycia, [w:]Fundamentalizm i kultury, s. 27.
(11) Odrzucając założenie o istnieniu Boga jako prawdy absolutnej i wszystko wiedzącej trzeba całkowicie poniechać aspiracji ludzkich do prawdy w ogóle, gdyż „ludzkie roszczenia do prawdy są puste, jeśli nie odwołują sie do bytu boskiego. Nie zakłada się w tym boskiej prawdomówności, a tylko przyznaje, że predykat „prawdziwy” pozbawiony jest znaczenia, jeśli nie odnosimy go do owej wszechogarniającej prawdy, która jest niczym innym, jak umysłem absolutnym.”L. Kołakowski: Jeśli Boga nie ma...O Bogu, Diable, Grzechu i innych zmartwieniach tak zwanej filozofii religii, Londyn 1987, s. 60. Wiara chrześcijan idzie dalej, gdyż przyjmuje, że osobowy Bóg nie tylko istnieje, ale ma coś znaczącego do powiedzenia ludzkości i przekazuje to w postaci Słowa swego Objawienia, które  z definicji osoby Boga zdefiniowanej m. in. Jako Prawda w sensie ontologicznym, musi zawierać twierdzenia prawdziwe. Założenia metafizycznego realizmu odnoszące się do bytu istniejącego obiektywnie poza ludzką świadomością i od niej zasadniczo niezależnego (czy to będzie Bóg, czy materia) zakładają  możliwość pojmowalności tejże wraz z „akceptacją swoistego napięcia pomiędzy rzeczywistością (...) i ograniczonymi możliwościami ducha ludzkiego.”(por. Chaunu P.,Dio. Un'apologia dalla scienza e della fede, Torino 1993, Edizioni Paoline, s. 25.
(12)  „Aspekt obiektywności prawdy tkwi w zgodności pomiędzy tym, w co dana osoba wierzy, czy o czym jest przekonana, a rzeczywistością, o której wygłasza sądy, trzymając się pewnego przekonania. Aspekt obiektywności ma znaczenie podstawowe.”Mortimer J. Adler [w:];Przewodnik apologetyczny,”Vocatio”, Warszawa 2002, s. 571.G.E. Moore wyrazi to jeszcze inaczej:”Kiedy przekonanie jest prawdziwe, to z pewnością odpowiada faktowi; a kiedy odpowiada faktowi, to z pewnością jest prawdziwe. Podobnie też, kiedy jest fałszywe, z pewnością nie odpowiada żadnemu faktowi; a kiedy nie odpowiada żadnemu faktowi, to z pewnością jest fałszywe.” Tamże, s. 567.
(13)  Josh McDowell; Jezus więcej niż cieśla,TKech, Kraków 1991, s. 46. Wszyscy autorzy czterech Ewangelii podkreślali aspekt naocznego, namacalnego świadectwa swojej znajomości Jezusa z Nazaretu, przykładowo św. Jan stwierdza:”Co było od początku, co słyszeliśmy, co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasze dotykały, o Słowie żywota – a żywot objawiony został, i widzieliśmy, i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam objawiony został – co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem”.(I Jana 1;1-3.) Ten sam autor (Josh McDowell) twierdzi, że:”Chrześcijaństwo zawiera wiedzę o przeszłości opartą na świadectwach, tak wiec musimy teraz zapytać”Czy oryginalne ustne świadectwo o Chrystusie  było godne zaufania?
(14)  Por. Teologia Rudolfa Bultmana [w:]K.Karski;Teologia protestancka XX wieku,Warszawa 1971.
(15)  Mc Dowell J., Jezus więcej niż cieśla, wyd. Cyt. s. 45-54.Pytanie to nabiera nowego wymiaru w świetle dokumentów o męczeńskich śmierciach naśladowców Chrystusa, kiedy ci nie chcieli ocalenia życia za cenę wyrzeczenia się swojej wiary w Jezusa Chrystusa. Te wydarzenia ciągle się dzieją, także współcześnie, w cywilizowanym świecie (np. W krajach muzułmańskich).Mc Dowell pisze:”Jeżeli zmartwychwstanie było nieprawdą, apostołowie o tym wiedzieli. Czy rozpowszechniali kolosalną bujdę? Ta możliwość nie wspołgra z z tym, co wiemy o moralnej wielkości ich życia.” Tamże, s. 50
(16)  Robert W.Gleason (Ed); The Essential Pascal,Trans.by G. F. Pullen, New York: Mentor-Omega Books, 1966, s. 187.
(17)  C.S.Lewis; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. Cyt. s. 163.
(18)
(19) 
(20)  Biblia wielokrotnie utożsamia Jezusa ze Słowem Bożym. Ewangelia wg Św. Jana konstatuje jednoznacznie:”Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo., a z dalszego wywodu wynika, że to Jezus Syn Boży posłany do ludzi był Słowem, przez które „wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało”(rozdz.1;3) 
(21)  C.S.Lewis;Chrześcijaństwo po prostu, wyd.
 cyt. s.147
(22)   Pojęcie romansu w odniesieniu do relacji człowiek-Bóg jest biblijne i nie ma w nim żadnego nadużycia. Zarówno Stary jak i Nowy Testament mówi o zazdrosnej, namiętnej, pełnej pasji i namiętności miłości Boga do człowieka. Sformułowania w rodzaju: Ukochałem cię miłością wieczną (Ks. Jeremiasza 31;3),O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja (Pieśń nad Pieśniami 1;15) oraz wspaniały hymn o miłości (I List św. Pawła do Koryntian 13) znajdujemy w dużej ilości na stronicach Biblii. Jezus sam nazywa siebie „panem młodym”(por. Ewangelie św. Mateusza 9;15, 25;1-10, św. Jana 3;29), a więc oblubieńcem a swój żywy Kościół, ludzi prawdziwie wierzących w Niego, narodzonych z Ducha św., swoją oblubienicą (por. np. Objawienie św. Jana 22;17). To jest bardzo obrazowa i konkretna metafora obrazująca intymny, małżeński i oblubieńczy związek. Por. Także John &Stasi Eldredge;Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy,Warszawa 2005.”Tym, co w akcie wiary w sposob szczególny przyczynia sie do owej zmiany sposobu widzenia świata jest miłość.(...) Tak oto miłość tworzy jednoznaczny związek miedzy osobami i staje sie wartością fundamentalną na której zbudować można określona wizję rzeczywistości i oprzeć całe swe życie. Można zatem powiedzieć, iż poprzez doświadczenie miłościsposób widzenia świata wyrażajacy się formułą „myśleć-i-żyć-tak-jakby” zostaje zastąpiony innym, w którym świat widziany jest w perspektywie „rzeczy-tak-właśnie się mają”.Sierowicz T.,Nauka a wiara-przestrzeń dialogu,Tarnów 1997, s. 133-134.
(23)  Tischner J., Wokół spraw wiary i rozumu,[w:]Zagadnienia Filozoficzne w Nauce, 3, s. 16.
(24)  Schaeffer F.; Dokąd?, wyd. cyt. s. 31.
(25)  Krzyżaniak Beata, Biblia i antropologia. Spotkania niedokończone, Poznań 2004, s. 7.
(26)  Jacques Maritain, Nauka i mądrość, przełożył Marian Reutt, Warszawa – Ząbki 2005, s. 31.
(27) Tamże, s. 39.
(28) Biblia wielokrotnie utożsamia Jezusa ze Słowem Bożym, np. W Objawieniu Jana 19;13: „A przyodziany był (Chrystus) w szatę zmoczoną w krwi, imię zaś jego brzmi: SŁOWO BOŻE.”
(29)  Badacze tekstów biblijnych wyróżniają zasadniczo dwa sposoby podejścia do Biblii:1. „sakralny”, 2. świecki, badawczo-krytyczny. „Sakralny” sposób podejścia „ze względu na przypisywany mu przymiot sakralności, czytający uznają w nim objawiony zbiór prawd, norm i zasad, które nie podlegają wątpliwościom co do swojej prawdziwości, lecz same stanowią źródło prawdy o świecie. Mówiąc inaczej to: to sama Biblia staje się wykładnią (podkreślenie-E.S.)rzeczywistości znajdującej się poza nią.(...)Lektura religijna pozostaje udziałem jedynie tych, którzy patrzą na Biblie „oczyma wiary”. Krzyżaniak Beata, Biblia i antropologia. Spotkania niedokończone.,Poznań 2004, s. 8.
(30)  Schaeffer F., Dokąd?, wyd. cyt. s. 32.
(31)  Tomasz Kupś ,Prawda religijna i tolerancja,[w:] Fundamentalizm i kultury, s. 311.
(32)  S. Kierkegaard, Okruchy filozoficzne. Chwila, przełożył K. Toeplitz, Warszawa 1988, s. 8.
(33) Tomasz Kupś, Prawda religijna i tolerancja,[w:]Fundamentalizm i kultury, wyd. Cyt. s. 307.
(34) Josh Mc Dowell, Poradnik apologetyczny,”Vocatio”, Warszawa 2002, s. 300, 305.
(35)  Znalazłam tę kategorię w pracy Chantal Delsol, Esej o człowieku późnej nowoczesności,przekład M. Kowalska, „znak”, Kraków 2003. 
(36)  Tamże, s. 125, 126.

 
Copyright (c) 2000 - 2018 Ruch Nowego Życia
All Rights Reserved
[ created by hornet.com.pl ]
WEB interface