WWW.CHFPN.PL

Motywacja wypływająca z miłości

   "Godspell", musical  zainspirowany Ewangelią wg św. Mateusza, uchwycił - przez muzykę i twórczą dramaturgię - przypowieści i zasadniczy przekaz tej wspaniałej Ewangelii. Chyba najbardziej pamiętną częścią tego inspirującego musicalu jest główna pieśń, "Dzień po dniu", z refrenem "by widzieć Cię coraz wyraźniej, kochać Cię coraz szczerzej, iść za Tobą coraz wierniej, dzień po dniu". Paradoksalnie ta główna pieśń, bardzo wnikliwie wyprowadzona przez kompozytorów z Ewangelii Mateusza, uchwyciła równie dobrze jak jakikolwiek fragment prozy istotę chrześcijańskiego życia. Wyraźniejsze postrzeganie Chrystusa będzie w naturalny sposób prowadzić do głębszej miłości do Niego, a to zaś do wierniejszego naśladowania Go dzień po dniu. To właśnie z braku tej prawdziwej, osobistej wiedzy o Bogu, pochodzącej zarówno z prawd zawartych w Piśmie świętym, jak też z osobistych, intymnych spotkań z Bogiem, życie chrześcijańskie może stać się powierzchowne, nużące, bez kierunku i motywacji. "Tak samo Boska Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który powołał nas swoją chwałą i doskonałością." (2 P 1,3).

   Gdy zaczynamy nasze badanie tego, co to znaczy być chrześcijaninem - pracownikiem naukowym (w odróżnieniu od pracownika naukowego, który przypadkiem jest również chrześcijaninem), potrzebujemy bardzo jasno odnieść się do motywacji i zasadniczego kierunku (czy też celu), jaki Bóg ma dla nas. Inaczej łatwo możemy pomylić środki z celami i będziemy koncentrować się na rzeczach mniej istotnych. Osobista więź z Bogiem jest celem, a przykładowo codzienny "czas skupienia", łączący lekturę Pisma świętego z modlitwą, jest jednym ze środków, których Bóg może użyć do realizacji tego celu. Życie chrześcijańskie ostatecznie dotyczy naszych uczuć, nawyków naszego serca, które naturalnie wyrażają się w miłości do Boga i bliźniego, w pobożnym postępowaniu. Naszym pierwszym i najważniejszym powołaniem (i zaszczytem) jako dzieci Bożych jest miłować Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. (Mt 22,37). Ale jak możemy to osiągnąć?

   Nasza miłość do Boga jest zawsze wypływająca z głębi serca reakcją na autentyczne doświadczenie Bożej miłości. (1J 4,19). Miłość do Boga nie ma źródła w naszych sercach, ale jest wytwarzana przez Bożą miłość do nas, gdy Jego światłość oświeca nasze serca. Pierwszy raz doświadczamy prawdziwej miłości agape  - Bożej bezwarunkowej miłości - jako Bożego daru. "Albowiem miłość Chrystusa przynagla nas" - napisał Apostoł Paweł w 2 Kor 5,14. Cała księga Ozeasza, jak też Jer 31,3; 1 J 4,7-21; Rz 5,8; Ef 2,4; Tt 3,4 i wiele innych fragmentów Biblii świadczy o przemieniającej mocy Bożej niezawodnej miłości do nas, okazanej w najbardziej dramatyczny sposób - przez posłanie Jego Syna by umarł zamiast nas. Poznanie i przyjęcie tego wspaniałego przejawienia się miłości agape Boga do nas jest podstawą, na jakiej może się oprzeć nasze doświadczenie osobistej więzi z Bogiem.

   W tradycyjnym zegarku sprężyna jest źródłem energii mechanicznej napędzającej tenże zegarek. To źródło energii trzeba okresowo uzupełniać przez nakręcanie zegarka. Dla wielu chrześcijan taki tradycyjny zegarek dobrze obrazuje ich duchowe życie, w którym cotygodniowe nabożeństwo w kościele dostarcza okresowego, duchowego "nakręcenia". Ale bardziej pożądaną metaforą życia chrześcijańskiego byłby zegarek kwarcowy, napędzany energią słoneczną. Energia ze słońca (czy też Syna Bożego w naszym przypadku) może zasilać zegarek bez końca. Z drugiej strony, gdy taki zegarek nie ma bezpośredniego kontaktu ze słoneczną energią, wkrótce przestaje działać. Bez doświadczania Bożej miłości jesteśmy jak zegarek z wyładowaną baterią lub rozkręconą sprężyną, bez motywacji ani kierunku w naszym chrześcijańskim życiu.

   Wyobraźmy sobie niezbyt uzdolnionego lingwistycznie studenta studiów doktoranckich, który w ramach przygotowań do doktoratu musi zdać egzamin z języka niemieckiego. Jeśli w swojej późniejszej pracy student ów nie zamierza wiele korzystać z języka niemieckiego, jego czy też jej motywacja do studiowania tego języka będzie niewielka. Rzecz jasna takiemu studentowi będzie bardzo trudno być wytrwałym w przygotowaniach do egzaminu. A czy możecie sobie wyobrazić, o ile jeszcze trudniej będzie naszemu studentowi zachować wytrwałość w studiowaniu, gdy dowie się, że wszyscy studenci zdadzą ten egzamin, niezależnie od wyników?
   A teraz wyobraźmy sobie, że student ten właśnie ożenił się z obywatelką Niemiec, która nie zna ani słowa po polsku. Jak myślicie - jaka wielka będzie jego motywacja uczenia się niemieckiego, zupełnie niezależnie od gwarancji zdania egzaminu w ramach studiów doktoranckich?
   Wielu chrześcijan wie, że ich grzechy są przebaczone, tj. mają gwarantowane zdanie "wielkiego końcowego egzaminu podczas sądu ostatecznego". Ale ich zrozumienie Bożej miłości jest tak ubogie, że tracą to, co mogłoby być o wiele wyższą motywacją prowadzenia życia na wzór Chrystusa: doświadczenie głębokiej, trwałej Bożej miłości, która działa jak bateria słoneczna w kwarcowym zegarku z wcześniejszego przykładu.

    W książce "Pragnienie Boga: medytacje chrześcijańskiego hedonisty" John Piper czyni uwagę, że "podstawowym celem człowieka jest uwielbienie Boga przez radowanie się Nim przez wieczność". Zastąpił "i" w Katechizmie Westminsterskim słowem "przez", zauważając, że to właśnie przez radowanie się Bogiem (i przez miłowanie Go) oddajemy Bogu chwałę. Kiedy postępujemy wyłącznie z poczucia obowiązku, zobowiązania, nie tylko staje się to ciężarem, ale też tak naprawdę nie podoba się Bogu i nie przynosi Mu chwały. Załóżmy, że kupujesz kwiaty żonie czy mężowi każdego roku z powodu specjalnej okazji. Jeśli ten uczynek byłby robiony z twojego poczucia obowiązku lub ze względu na wymagania tej drugiej osoby, odarłoby to ten czyn z jakiegokolwiek miłosnego znaczenia. Natomiast jeśli kwiaty te byłyby kupione z nieprzymuszonej miłości, bez jakiejkolwiek konieczności, to ta druga osoba poczułaby się kimś szczególnym. W ten sam sposób nasze nieprzymuszone czyny miłości dla Boga oddają Mu cześć i podobają Mu się.

   Niektórzy chrześcijańscy pisarze niesłusznie utrzymują, że miłość to tylko "właściwe postępowanie", ale Biblia wielokrotnie uczy, że właściwe działania wypływają z właściwych motywacji; mianowicie z miłości do Boga i bliźniego. Jezus napominał, cytując proroka Izajasza: "Ten lud czci Mnie wargami. lecz sercem swym daleko jest ode Mnie" (Mk 7,6). Apostoł Paweł pisze, że "radosnego dawcę miłuje Bóg" (2Kor 9,7). W Dz 20,35, gdy Paweł zachęca Efezjan by pomagali słabym i biednym, poleca im pamiętać, że więcej jest szczęścia w dawaniu, niż w braniu. Zalecane było radosne dawanie, a nie jedynie dawanie. Nasze dobre uczynki pełnione z motywacji obowiązku (by starać się zyskać Bożą przychylność), a nie miłości, nie mają znaczenia, według tego co Apostoł Paweł pisze w 1Kor 13.

   Na konie rozważmy możliwość omawianą przez Johna Pipera w "Pragnieniu Boga", że cel ostateczny "oświeconej korzyści własnej"  (gdyż, jak czytamy w Hbr 11,6, "Bóg (...) wynagradza tych, którzy Go szukają") odnajdujemy we wzniosłym doświadczeniu Bożej miłości oraz w będącej tego skutkiem pełnej miłości i radości odpowiedzi Bogu. Pozwólmy C.S. Lewisowi odpowiedzieć w jego wnikliwy i głęboki sposób w kazaniu "Ciężar chwały":

Jeśli zapytać dzisiaj dwudziestu dobrych ludzi, jaka cnota jest według nich najwyższa, dziewiętnastu z nich odpowiedziałoby "brak egoizmu". Ale jeśli zapytać niemal któregokolwiek z wielkich chrześcijan dawnych wieków, odpowiedziałby "miłość". Czy widzicie co się zmieniło? Pojęcie negatywne zastąpiło pozytywne, a ma to większe niż tylko filozoficzne znaczenie. Ten negatywny ideał "braku egoizmu" niesie ze sobą sugestię nie tyle zapewnienia dobrych rzeczy innym, ale raczej obywania się bez nich samemu, tak jakby nasze odmawianie sobie, a nie ich szczęście, było najważniejsze. Myślę, że nie na tym polega chrześcijańska cnota "miłości". Nowy Testament mówi wiele o odmawianiu sobie, zapieraniu się siebie, ale nie jako o celu samym w sobie. Mamy zaprzeć się siebie i wziąć krzyż po to, by iść za Chrystusem; i niemal każdy opis tego, co ostatecznie znajdziemy, jeśli tak zrobimy, zawiera odwołanie do pragnienia.

   Jeśli w modernistycznych umysłach czai się pogląd, że pragnąć własnego dobra i mieć pełną gorliwości nadzieję na wynikającą z tego przyjemność jest czymś złym, chcę stwierdzić, że pogląd ten zakradł się od Kanta i stoików i nie jest częścią chrześcijańskiej wiary. Rzeczywiście, jeśli rozważymy pozbawione wstydu obietnice nagrody i zdumiewającą naturę nagród obiecanych w Ewangeliach, wydaje się, że według naszego Pana nasze pragnienia nie są zbyt silne, ale za słabe. Jesteśmy stworzeniami bez przekonania, zabawiającymi się piciem i seksem i ambicjami, gdy ktoś ofiarowuje nam nieskończoną radość, jak nieświadome dziecko, które wybiera robienie babek z błota na brudnym podwórzu, bo nie potrafi sobie wyobrazić czym jest propozycja wakacji nad morzem. Nasze pragnienia zbyt łatwo zostają zaspokojone.

Kilka krótkich przykładów z Biblii na zachętę dla nas:

  • "Raduj się w Panu" - Ps 37,4
  • "Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże" - Ps 42,1
  • "Ukażesz mi (...) pełnię radości u Ciebie"  - Ps 16,11
  • "Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza" Ps 63,1
  • "I przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który jest moim weselem" Ps  43,4
  • "Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan" - Ps 34,9
  • "Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, lecz wierzycie, ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały" - 1P 1,8
  • "Jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, (...) wtedy znajdziesz rozkosz swą w Panu" Iz 58,13-14
  • "wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego" Flp 3,8

Tak więc, nasze - jako chrześcijan, pracowników naukowych - posłuszeństwo Chrystusowi jest wyrazem naszej miłości do Boga, a nie wymaganiem dla zasłużenia na Bożą miłość (J 14,21; 1J 5,2-4). Niech Boża miłość będzie naszą motywacją w każdej rzeczy, którą czynimy.


Cechy charakteru

Chrześcijanin - pracownik naukowy, którego motywacja wypływająca z Bożej miłości prowadzi do gorącego okazywania miłości Bogu, będzie posiadał wiele z poniższych cech:

1. Dąży do tego, by coraz wyraźniej postrzegać Chrystusa, coraz głębiej Go kochać, coraz wierniej Go naśladować --dzień po dniu.

2. Jego postępowaniem kieruje miłość Chrystusa (2 Kor 5,14)

3. Szuka Bożej łaski w pielęgnowaniu pobożnych "nawyków serca", w szczególności głębokie uczucie do Boga;

4. Rozumie, że ostateczny cel "oświeconej korzyści własnej" odnajduje się w e wzniosłym doświadczeniu Bożej miłości (Hbr 11,6)

5. Rozumie Bożą łaskę i bezwarunkową miłość oraz akceptację człowieka skutkiem śmierci Chrystusa na krzyżu (Rz 5,8)


Sugerowana literatura (angielsko-języczna):

Colson, Charles. Loving God. Grand Rapids, MI: Zondervan. 1987. (with Study Guide)

Guinness, Os. The Call: Finding and Fulfilling the Central Purpose of Your Life. Nashville, TN: Word Publishing. 1998.

Piper, John. Desiring God: Meditations of a Christian Hedonist. Portland, OR: Multnomah. 1986, 1996.

Nee, Watchman. The Normal Christian Life. Fort Washington, PA: Christian Literature Crusade. 1961.

Yancy, Philip. What's So Amazing About Grace? Grand Rapids, MI: Zondervan. 1998.

 

Zastosowanie

Zapisz tutaj konkretne działania, jakie chciałbyś / chciałabyś  podjąć jako zastosowanie rozdziału "Motywacja wypływająca z miłości".

(Powrót do początku)     (Następny rozdział)

 
Copyright (c) 2000 - 2014 Ruch Nowego Życia
All Rights Reserved
[ created by hornet.com.pl ]
WEB interface