WWW.CHFPN.PL

Ojciec Tomasz Rostworowski SJ


Ojciec  Tomasz  Rostworowski SJ
Kapłan otwarty na potrzeby każdego.
Ten, który radośnie niósł Chrystusa,
Zawsze w służbie Bogu, Ojczyźnie i człowiekowi

W setną rocznicę urodzin i trzydziestą śmierci



   W niedzielę dn. 14 marca 2004 r. miały miejsce w kościele jezuitów pw. Najśw. Imienia Jezus przy ul. Sienkiewicza 60 w Łodzi uroczystości rocznicowe o. Tomasza Rostworowskiego SJ (ur. 9 września 1904 r., zm. 9 marca 1974 r.). Poprzedzone były recitalem śpiewaczym Stefanii Woytowicz w sobotę dn. 13 marca o godz. 17. Słynnej śpiewaczce  towarzyszył przy organach znakomity artysta Michał Dąbrowski.

    Główną częścią uroczystości niedzielnej była msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem ks. bp. Ireneusza Pękalskiego, biskupa pomocniczego archidiecezji łódzkiej (obecnie już metropolii) w zastępstwie J.E. ks. abp. Władysława Ziółka. W mszy współuczestniczyli: o. Józef Łągwa, proboszcz parafii i superior łódzkiej wspólnoty jezuitów, o. Tadeusz Pawlicki, były superior i proboszcz tej parafii w latach 1972-1978 , o. Dariusz Kowalczyk, prowincjał jezuitów, o. Józef Wilczyński, jezuita z Gdańska (jako kleryk zetknął się z o. Tomaszem, który wywarł na nim niezatarte wrażenie), ks. Paweł Lisowski, duszpasterz akademicki z parafii katedralnej grupy studenckiej „Piątka”, o. Wiesław Łyko OMI.

    Przed mszą św. dr Iwona Banacka  recytowała napisany specjalnie na tę uroczystość wiersz Tadeusza Zwilnian Grabowskiego, prezesa Akademickiej Sodalicji Mariańskiej w Łodzi z lat 1948-49 pt. Epitafium rocznicowe.

     Kazanie okolicznościowe wygłosił o. Tadeusz Pawlicki, przez wiele lat związany z Łodzią.  . Przypomniał wiernym niezwykłą postać i osobowość o. Tomasza, który znalazł się w Łodzi po wojnie w lutym 1945 r., poniekąd przypadkiem. Zaraz począł pełnić pracę jako prefekt w gimnazjum im. M. Kopernika(tu o. Tomasza poznałem)  oraz w Liceum Pedagogicznym. Gdy zaistniała sposobność, już w 1945 r., zorganizowania Duszpasterstwa Akademickiego w Łodzi, misję tę powierzono właśnie o. Tomaszowi, co było, moim zdaniem, wydarzeniem dla Łodzi o ogromnym i nieprzemijającym znaczeniu  ze względu na osobę, niezwykłe zdolności i sposób działania duszpasterskiego tego jezuity. Wywarł On niezatarty ślad na życiu ówczesnego pokolenia młodzieży studenckiej i inteligencji Łodzi. Biorąc to pod uwagę o. Tadeusz Pawlicki wysunął projekt nazwania ulicy wiodącej do kościoła jezuitów (dawniej akademickiego) ulicą o. Tomasza Rostworowskiego. Byłby to widoczny hołd Łodzian oddany  temu wielkiemu kapłanowi.

      Szczególna to była postać. Pochodził ze szlacheckiej rodziny o dużych tradycjach patriotycznych przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Miał świetne wykształcenie humanistyczne, teologiczne i muzyczne, posiadał dar i czar pięknej mowy i dykcji, umiejętności pracy i działania w środowisku młodzieży harcerskiej, studenckiej i młodej, a nawet starszej inteligencji. Potrafił skupić wokół siebie młodzież patriotyczną, pełną zapału w pracy dla Polski i Kościoła. Umiał wysłuchać każdego, kto się do niego z jakąś sprawą zwracał. Pochłaniało to ogromne ilości czasu i powodowało tradycyjne spóźnianie się na różne spotkania.  Ogromną zasługą o. Tomasza było zorganizowanie Caritas Academica, która służyła biednej, wyczerpanej wojną młodzieży akademickiej dobrze prowadzoną stołówką, pomocą medyczną i życiową. Na mszę akademicką do oo. Jezuitów waliły tłumy. Oblężone były nawet balkony, także podczas rekolekcji, które osobiście o. Tomasz prowadził. W kazaniach i rozmowach pobudzał do myślenia, zwracał uwagę na zagrożenia, jakie płyną z narzuconej Polsce ideologii. Czynił to jednak w sposób mądry, nie atakujący wprost marksizmu i materializmu, ale ukazujący niezwykłą wartość systemu religijnego i społecznego chrześcijaństwa. Organizował studenckie turnusy wypoczynkowe letnie i zimowe, które były okazją do wzajemnego poznania się, wymiany poglądów i ciekawych dyskusji. Dla bardziej aktywnych  religijnie studentów zorganizował, a właściwie odtworzył dawną akademicką Sodalicję Mariańską. Jej pierwszym prezesem był, nieżyjący już Marian Elsner (późniejszy mgr inż. elektryk). Następnym i ostatnim prezesem był student polonistyki Tadeusz Zwilnian Grabowski, zaaresztowany już w lipcu 1949 r. Pod koniec  roku Sodalicja została przez ówczesne władze komunistyczne zdelegalizowana.

   Ze środowiska o. Tomasza wywodzi się kilku kapłanów i sióstr zakonnych. Wszyscy wspominamy Go jako człowieka niezwykle mało dbającego o siebie, zawsze w starej sutannie (nawet na nartach), człowieka o czarującym uśmiechu, pełnego wiary w człowieka i optymizmu mimo wielu tragicznych przejść wojennych. Ta wiara w człowieka była aż przesadna i doprowadziła do sprowokowanego aresztowania już 22 stycznia 1950 r. i uwięzienia na Mokotowie, a potem we Wronkach, gdzie zabrano Mu zdrowie. Nawet w tych okropnych warunkach więziennych nie tracił ducha, wspierał psychicznie współwięźniów, umiejętnie pełnił zakazaną posługę kapłańską i nawet zdołał skomponować do słów spędzającego z nim mordercze lata współwięźnia Rudnickiego   piosenki więzienne, obecnie na szczęście wydane (Piosenki i Kolędy więzienne Ojca Tomasza Rostworowskiego SJ – z czasów stalinowskich; opracował ks. Józef Wilczyński SJ, wyd. nakładem oo. Jezuitów, Gdańsk; także kaseta i CD). Parę tych piosenek zaprezentował tuż po mszy św., niemal sobowtór o. Tomasza, operujący pięknym głosem o. Józef Wilczyński, który zapamiętał melodie tych utworów, gdy o. Tomasz śpiewał je klerykom jezuickim w Warszawie po wyjściu z więzienia w 1956 r.. Na fortepianie, specjalnie ustawionym w kościele towarzyszyła odtwórcy p. Małgorzata Żwan  pianistka z Gdańskiej Akademii Muzycznej. Dalsze utwory o. Tomasza ks. Wilczyński wykonał  w sali im. ks. Jerzego Popiełuszki (dawna teatralna) dla zebranych w niej licznie słuchaczy. Do najpiękniejszych należy sześciozwrotkowa pieśń Ojczyzna moja, z której przytoczę pierwszą i ostatnią zwrotkę:

                      Ojczyzna moja to malowane łany,
                      Wierchy szarpiące całunami chmur.
                      To błękit fali, srebrną pianą tkany,
                      To czarne hałdy i zielony bór.
                                Takiej Ojczyzny daj nam dożyć Boże
                                I znowu klękać w progu naszych chat.
                                Wiemy, że dobroć Twa rozwalić może,
                                Gmachy obłudy w pajęczynie krat.

   W czasie uroczystości zaprezentowano też świeżo i pięknie wydaną grubą książkę pt. O. Tomasz Rostworowski TJ,  Szerzyć Królestwo – Wspomnienia i dzienniki 1939 –1972; Wybór i opracowanie: o. Tadeusz Pronobis TJ i Stanisław Jan Rostworowski, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2004. Nie jest to pierwsza, ale jak dotąd największa pozycja poświęcona temu wybitnemu kapłanowi. Duże zasługi w upowszechnieniu osobowości i zasług o. Tomasza ma ks. bp Bohdan Bejze, który jako redaktor znanej serii Chrześcijanie w tomach II, XVII, XVIII, XXI opublikował artykuły różnych autorów, wychowanków i przyjaciół o. Tomasza. W książce pt. Życie i Działanie w Stylu Katolickim (Wydawn. Civitas Christiana, Warszawa 2000) zamieścił ks. bp Bejze  rozdział opracowany przez ks. Felicjana Paluszkiewicza TJ pt. Ojciec Tomasz Rostworowski TJ (1904-1974) i Jego udział w Powstaniu Warszawskim.

    W Encyklopedii Wiedzy o Jezuitach na Ziemiach Polski i Litwy znajduje się następująca nota o o. Tomaszu: „Rostworowski Tomasz, ksiądz, ur. 9 września 1904 r. w Warszawie, zmarł 9 marca 1974 r. w Łodzi. Syn Karola i Teresy z Fudakowskich. Studiował filozofię w Nowym Sączu i Krakowie, muzykologię w Wilnie oraz teologię w Lublinie. Profesor muzyki i działacz harcerski w Wilnie. Podczas drugiej wojny światowej angażował się w ratowanie Żydów. Podczas Powstania Warszawskiego kapelan Głównej Komendy Armii Krajowej. Odznaczony orderem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych oraz Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Po upadku Powstania uciekł z transportu niemieckiego. Po wojnie duszpasterz akademicki w Łodzi. Aresztowany w 1950 r. i skazany na 12 lat więzienia. Siedział w więzieniu w Warszawie i Wronkach. Pracownik Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego, Kierownik Sekcji od 1967 do 1974 r. Opublikował wspomnienia z lat stalinizmu. Ceniony rekolekcjonista, działacz młodzieżowy i społeczny. Zmarł w opinii świętości...” Każdy, kto pragnie kształtować swą osobowość według wskazań Ewangelii, powinien wymienione pozycje przeczytać.  

    W czasie spotkania, prowadzący je o. Tadeusz Pawlicki, zapowiedział kontynuację prac nad zbieraniem materiałów dotyczących osoby i działalności o. Tomasza. Jest to potrzebne, bowiem czynione są starania o uznanie o. Tomasza jako Sługi Bożego i otwarcie procesu o Jego beatyfikację. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę, że lata spędzone w więzieniu, to lata męczeństwa, a śmierć, choć nie zadana w samym karcerze, była jednak skutkiem nabytej tam ciężkiej choroby i ogromnego wycieńczenia.

   W kościele jezuitów znajduje się tablica pamiątkowa z maską pośmiertną o. Tomasza.  Zmarł w Łodzi i tu został pochowany w grobach jezuitów na cmentarzu na Dołach. Losy rzuciły Go jeszcze do innych miast i poza Polskę, ale Łodzi pozostał wierny do końca i tu miał najlepszych przyjaciół.
   Mamy nadzieję, że będzie nie tylko błogosławionym, ale wzorem dla polskiej młodzieży i inteligencji jako współczesny święty.

     Ojciec Tomasz gromadził  wieczorami w sali teatralnej młodzież studencką na spotkania „Pod Lampą”.  Dyskutowano o problemach społecznych i religijnych. Dla urozmaicenia o. Tomasz siadał do pianina i wspólnie śpiewaliśmy. Przytoczę  jedną z owych piosenek, których słowa były, ale i nadal są aktualne, bo dodają otuchy i budzą wiarę w lepszą przyszłość.

                                Zbudźcie się śpiochy na głos pobudki.
                                Wzywamy wszystkich, każdy nam brat.
                                Niech żyje radość, niech giną smutki,
                                Miłością trzeba odrodzić świat.
                                       Bo miłość grzeje, bo miłość świeci,
                                       Bo miłość wszystkim pomagać chce,
                                       Budzi nadzieję i wiarę nieci,
                                       Że będzie lepiej, a nie jest źle !

   Pragnę podziękować koordynatorce tej akademii lek. stom. Barbarze Elsner , prezesce Sodalicji Mariańskiej akademiczek w 1949-1950 (wówczas jako Hirner), za Jej trud, zwłaszcza w powiadamianiu dawnych wychowanków i przyjaciół o. Tomasza o tej pięknej uroczystości. Z wielką uwagą wysłuchaliśmy wspomnień z lat powojennych spisanych i wygłoszonych przez p. Romualda Kukołowicza, wykładowcę KUL, oraz słów bliskiego krewnego Ojca p. Stanisława Rostworowskiego. Byli również obecni inni krewni  o. Tomasza.

    Jestem szczęśliwy, że jako uczestnik i świadek tych dawnych wydarzeń mogę chociaż w formie tego wspomnienia wyrazić wielką wdzięczność i cześć o. Tomaszowi za Jego trud kształtowania wiarygodnej postawy potrzebnej do przetrwania okrutnych lat stalinowskich i zachowania godności Polaka wówczas i obecnie.

                                                                             Tadeusz  Gerstenkorn
Łódź, w marcu 2004 r.

   PS.  Ojca Tomasza poznałem tuż po wojnie, w 1945 r. jako uczeń czwartej klasy (ostatniej, przed tzw. małą maturą) I Gimnazjum i Liceum im. Mikołaja Kopernika w Łodzi. Ojciec Tomasz  był wówczas prefektem tej  znakomitej szkoły. Zetknąłem się z Nim  ponownie już jako student filozofii Uniwersytetu Łódzkiego na Wydziale Humanistycznym (później byłem też studentem matematyki na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym). Byłem jednym z kilku studentów, którzy wzięli udział  w zorganizowanych przez o. Tomasza  pierwszych zamkniętych rekolekcjach akademickich wielkopostnych w 1947 r. w domu i  kościele księży Salezjanów przy ul. Wodnej  Uczestniczyłem następnie  w nie dających się zapomnieć wakacjach w ośrodku jezuickim w Świętej Lipce na Mazurach, a także w turnusach studenckich letnich i zimowych w Zakopanem. Brałem udział w życiu Łódzkiego Caritas Academica (CA)  w sali przy kościele oo. Jezuitów przy ul. Sienkiewicza 60 w Łodzi. Panowała tam przemiła  koleżeńska atmosfera, była możliwość otrzymania obiadowego posiłku, wsparcia odzieżowego, porozmawiania z kolegami i uzyskania pomocy medycznej udzielanej przez sekcję studentów medycyny. Wieczorami odbywały się spotkania „Pod lampą” z dyskusją na ciekawe tematy. Ojciec Tomasz dla każdego miał czas.   

   Odznaczał się niespotykaną kulturą osobistą i wytwornym sposobem zachowania, ale zarazem niezwykle skromnym, ubogim ubiorem.. Pięknie śpiewał i grał na pianinie (nie mieliśmy wówczas w sali fortepianu). Był nawet u mnie w domu, aby poświęcić pokarmy na Wielkanoc 1947 r.  Nie odczuwało się w ówczesnym duszpasterstwie akademickim żadnych nacisków na uprawianie praktyk religijnych. Skłonność ta stawała się czymś naturalnym w tamtej atmosferze pogody ducha i oceny wartości życia godnego i wyznaczonego przez zasady Ewangelii pięknie i klarownie wyłożonych przez o. Tomasza. Dn. 3 maja 1947 r. zostałem przyjęty do Akademickiej Sodalicji Mariańskiej pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Korony Polskiej i św. Andrzeja Boboli, której moderatorem był o. Tomasz, prezesem kol. Kossuth, a sekretarzem kol. Aniela (Nula) Jaźwińska.  Niestety już na jesieni 1948 r. i dalej w 1949 r. nastąpiły aresztowania członków Sodalicji i Caritas Academica, a z początkiem1950 r. zakazano działalności sodalicyjnej. W sali katechetycznej kościoła oo. Jezuitów, z ich inicjatywy, a przy dużym wsparciu Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi, już w semestrze zimowym 1946/47 rozpoczął działalność Kurs Wyższej Wiedzy Religijnej przy Duszpasterstwie Akademickim w Łodzi (taka była oficjalna nazwa), którego rektorem był biskup pomocniczy łódzki ks. Tomczak. Zachęcony przez o. Tomasza zapisałem się na ten kurs i uczęszczałem nań przez sześć semestrów. Ostatni wpis w indeksie  nr 145 mam  z 19 października 1949 r. Zdążyłem zdać kilka egzaminów: Teodycea – Traktat o Bogu i Teologia naturalna u ks. dr. Witolda Pietkuna, Metodę pracy naukowej u ks. dr. Zygmunta Skowrońskiego, Historię religii u ks. dr. Emila Webera. Logikę zaliczył mi o. Jan Piwiński TJ, a Zagadnienia liturgiczne wykładał o. Tomasz Rostworowski (mam Jego wpis w indeksie z semestru roku 1947/48). Niestety i ta piękna inicjatywa duszpasterstwa urwała się na początku 1950r. po aresztowaniu o. Tomasza. 

   Z o. Tomaszem widziałem się już sporadycznie po Jego wyjściu z więzienia. Był schorowany, właściwie męczennik za wiarę i wierną posługę w miłości dla młodzieży akademickiej. Polska Rzeczpospolita Ludowa nie mogła ścierpieć, by ktoś tak szlachetny mógł mieć pozytywny wpływ na młodzież i odciągać ją od obowiązującego wówczas materializmu i marksizmu. W 1963 r., już po doktoracie z matematyki, gdy jako pracownik naukowy (adiunkt) Uniwersytetu Łódzkiego wyjeżdżałem na długie miesiące do Paryża na staż naukowy, o. Tomasz starał się ułatwić mi nieznany dla mnie pobyt „za żelazną kurtyną”, dając mi adres do swego krewnego w Paryżu.  Później zobaczyłem Go już w Łodzi przed Jego przedwczesną śmiercią.
       Marzeniem tych. których On przygotował do życia dla dobra Kościoła i Polski w niezwykle trudnych i skomplikowanych latach powojennych, jest, by można Go było oficjalnie nazwać błogosławionym, bo takim był i pozostał w pamięci studentów – wychowanków duszpasterstwa akademickiego w Łodzi, obecnie już w dużej części także odeszłych do Pana.

                                                                                               Tadeusz Gerstenkorn

   Emerytowany profesor dr hab. Wydziału  Matematyki  UŁ, aktualnie profesor  Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, publicysta, członek Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy

   Łódź, w marcu 2009 r., w 35. rocznicę śmierci

        

 
Copyright (c) 2000 - 2018 Ruch Nowego Życia
All Rights Reserved
[ created by hornet.com.pl ]
WEB interface