WWW.CHFPN.PL

To takie logiczne, cz. 2

CZY TWOJĄ MĄDROŚCIĄ JEST POKORA?

“Tyś, Panie, na początku ugruntował ziemię
I niebiosa są dziełem rąk Twoich;
One przeminą, ale Ty zostajesz;
I wszystkie jako szata zestarzeją się,
I jako płaszcz je zwiniesz,
Jako odzienie, i przemienione zostaną;
Ale Tyś zawsze ten sam i nie skończą się lata Twoje.”

(Hebr. 1:10-12)

   Prawie każdy mieszkaniec ziemi chce żyć szczęśliwie, w atmosferze ciepła rodzinnego, braku trosk i problemów, w kraju, który nie prowadzi wojen wewnętrznych ani zewnętrznych i którego obywatele są silni i zdrowi, stale uśmiechnięci, pełni radości i wesela, chętnie służący pomocą we wszystkim, a nade wszystko miłujący się nawzajem. Wiele osób nie wątpi, że wszystko to razem stanowi tylko marzenia, którym daleko do rzeczywistości i których bez Boga nie da się zrealizować. Ale są tacy “mądrzy” ludzie na świecie, którzy wytężają swoje umysły, aby stało się realne to, co we wstępie napisałem.

   Przeczytałem kiedyś w jednym z tygodników artykuł “Filozofowie pokoju – dzień przed” (“Tak i Nie” Nr 17, 25 kwietnia 1986 r.), który dotyczył utrzymania pokoju na świecie. Zacytuję poniżej kilka haseł filozofów doby współczesnej, zawartych w tym artykule. Oto one:

   “Cechą nowego sposobu myślenia i działania musi stać się dyrektywa jedności w różnorodności. Obecnie różnorodność prowadzi do walki, jedność — do zbytecznego niwelowania różnic.”

   “Trzeba poszukiwać nowego sposobu myślenia i działania.”

   “Skoro konflikty mają obiektywne i subiektywne przyczyny, to trzeba je poznawać globalnie i szukać wspólnie rozwiązań bez użycia ognia i miecza.”

   “Poszukiwanie teoretycznych i metodologicznych podstaw uniwersalnej teorii pokoju — teorii, która byłaby do przyjęcia przez wszystkie państwa i kraje współczesnego świata. Intelektualiści związani z ideą pokoju są zgodni, że taka uniwersalna filozofia jest dzisiaj niezbędna. Trzeba bowiem naukowo uzasadnić wszystkim mieszkańcom planety groźbę wojny i sens ocalenia — pokoju.”

   Co sądzisz o tych hasłach? Na pierwszy rzut oka trudno się nie zgodzić z tymi postulatami. W moim odczuciu wymagają one jednak trochę innego spojrzenia — po prostu innego światopoglądu.

   Hasła te zostały wypracowane przez tęgie głowy tego świata, głowy pełne mądrości. Chylimy czoła przed mądrzejszymi od siebie. Jesteśmy pełni szacunku dla uczonych, którzy zostali uhonorowani nagrodą Nobla. Poddajemy się ich wpływom, ulegamy ich poglądom. Uważamy, że nasza mądrość jest znikoma w porównaniu z ich mądrością. Przecież ich mądrość wyrażona jest w bardzo uczonych słowach. Niejednokrotnie w ich wypowiedziach znajdujemy słowa, których nie rozumiemy. Już tylko to powoduje, że ich podziwiamy.

   A co Biblia mówi o ludzkiej mądrości? “Wniwecz obrócę mądrość mądrych, a roztropność roztropnych odrzucę. Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w Jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie. (...) My zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo... (...) Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie”    (1 Kor. 1:19-21.23.25).

   W dobie komputerów, które dotarły już nawet pod strzechy, coraz trudniej ludziom zauważyć, że może być jakaś Istota mądrzejsza od człowieka. Człowiek tak dalece zaufał już swojej mądrości, że wydaje mu się nawet, iż racjonalnymi metodami naukowymi doprowadzi do matematycznego opisu zjawisk meteorologicznych, aby uzyskać kontrolę nad pogodą na świecie. Wydaje mu się także w jego ludzkiej mądrości, że wymyśli taką uniwersalną filozofię, uzasadnioną naukowymi metodami, która zapewni pokój całemu światu, a więc również tobie i mnie. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że w czasach rozwijającej się w postępie geometrycznym nauki, technologii, produkcji itp., człowiek jest w stanie to uczynić. Przecież zrobił już tak wielkie rzeczy. Na przykład bez budowy modelu i wypróbowywania go w warunkach laboratoryjnych wypuścił w przestrzeń kosmiczną tzw. prom kosmiczny, który potrafi wracać na ziemię. Wszystkie obliczenia, uwzględniające wszelkie możliwe warunki występujące w trakcie lotu w kosmos, przeprowadzono przy użyciu komputerów, jakie zaprogramowali bardzo mądrzy i uczeni ludzie. Te obliczenia umożliwiły zbudowanie gotowego do lotu promu kosmicznego, który bez wcześniejszych prób od razu wzniósł się w powietrze, by następnie polecieć w przestrzeń kosmiczną i cało powrócić na ziemię. Pamiętamy zapewne tragiczny wypadek sprzed lat, w którym zginęło siedmiu amerykańskich kosmonautów. Był to duży cios dla nauki, a ja odważnie powiem więcej: została ukarana ludzka zarozumiałość. Amerykanie byli już tak pewni swojego promu, że na jego pokładzie zaczęli latać nawet cywile.

   Wyścig nuklearny jest kolejnym przykładem ludzkiej zarozumiałości. Politycznym przywódcom wydaje się, że gdy będzie utrzymana równowaga w wyposażeniu nuklearnym mocarstw tego świata, to na tej ziemi zostanie utrzymany pokój. Doświadczenia ludzkości mówią jednak coś zupełnie przeciwnego. Historia dowodzi, że wyprodukowana przez człowieka broń zawsze znajduje zastosowanie przeciwko człowiekowi. Prasa codzienna na całym świecie często pisze: “Bezpieczeństwo i pokój — nadrzędnym celem”.

   “Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną.” Te słowa przeczytałem nie w prasie codziennej, ale w Biblii (1 Tes. 5:3), której nie docenia wielu mądrych ludzi na całym świecie. Dlaczego jej nie doceniają? Bo tak dalece zaufali swojej mądrości, że wydaje się im, iż sami znajdą radę na wszystkie bolączki tego świata.. A przecież ten świat nie został przez nich stworzony. W jaki sposób człowiek ma znaleźć dla świata rozwiązania uniwersalne, a więc doskonałe, skoro jego własne dzieła, pozornie doskonałe, rozpadają się niespodziewanie?

   W jednym z popularnych dzienników znalazłem kiedyś taką informację: “Jak twierdzą cybernetycy, mózg ludzki jest siecią 10 miliardów maszyn cyfrowych, współpracujących ze sobą w różnorodny i w dodatku zmienny sposób”. Świat zamieszkały jest przez blisko cztery miliardy ludzi. Jeżeli pomnożymy 4 miliardy przez te 10 miliardów komputerów, to uzyskamy liczbę 40x1012 komputerów. Jak sprzęgnąć tak ogromną liczbę komputerów w jeden system, który byłby opisywalny za pomocą wyrażeń matematycznych i dzięki temu mógłby być sterowalny centralnie? Przypuszczam, że w niejednej głowie kłębią się myśli, mające na celu zrealizowane tej idei. Przecież sterowanie takim systemem, złożonym wprawdzie z prawie niewyobrażalnej liczby komputerów, mogłoby prawdopodobnie prowadzić do zapewnienia wymuszonego pokoju. Ale czy to jest w ogóle możliwe? Sterowanie takie oznaczałoby bezwolne wykonywanie rozkazów jednego człowieka przez wszystkich pozostałych ludzi na świecie. A przecież my wszyscy — każdy z nas — ma wolę, dzięki której może decydować o tym, co chce uczynić. Nie jesteśmy więc jedynie systemem złożonym z 10 miliardów komputerów, ale mamy własną wolę wyboru i możemy chcieć lub nie chcieć miłować innych ludzi. Czy w takiej sytuacji jest możliwe sprzęgnięcie ludzi w jeden miłujący się system? Tak, ale pod jednym warunkiem, a mianowicie, że każdy człowiek dobrowolnie wyrazi na to zgodę. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy zaufamy jakiejś Istocie, gdy uświadomimy sobie i poznamy jej miłość do nas, gdy dobrowolnie poddamy swoją wolę — jej woli i będziemy wszyscy razem wypełniali jej polecenia, co do których moglibyśmy być przekonani, że służą naszemu dobru i naszemu szczęściu.

   Gdy najmądrzejsi spośród nas — ludzi tworzą dzisiaj systemy wieloprocesorowe z wielu setek procesorów, to uważamy to za szczyt ludzkiego geniuszu doby współczesnej. Jest to dla nas najwspanialszy dowód ludzkiej inteligencji i myśli. Jeśli myślące i inteligentne osoby mogą dążyć do stworzenia inteligentnych robotów elektronicznych, to kto w takim razie stworzył nas — inteligentne istoty zwane homo sapiens? Jeśli w tym momencie powiesz, że przypadek w nieożywionej materii stworzył życie, a następnie kolejne przypadki doprowadziły do stworzenia ssaka, a jeszcze kolejny przypadek stworzył oko, ucho i wreszcie ludzki mózg, złożony — jak przypuszczają cybernetycy — z 10 miliardów komputerów, to proponuję przypomnienie sobie rachunku prawdopodobieństwa. Proszę obliczyć, jakie istnieje prawdopodobieństwo stworzenia nas przez przypadek. Liczba, którą się otrzymuje, stosując racjonalny, naukowy sposób podejścia, będzie równa zeru.

   Osobiście jestem głęboko o tym przekonany i wierzę, że istnieje Osoba, która stworzyła mnie i każdego z nas. W związku z tym jestem pewien, że ta Osoba w swojej niezmierzonej mądrości wie, jak jestem zbudowany (skonstruowany) i na jakich zasadach żyję, myślę i działam. Tą Osobą jest dla mnie Bóg, który dzięki swojej, niezgłębionej przez ludzi mądrości, stworzył za pomocą Słowa świat oraz nas. Za pomocą Słowa stworzył prawa fizyki, chemii, biologii, które utrzymują w idealnej harmonii cały świat, począwszy od mikroświata, a skończywszy na makrokosmosie. Tam nie ma żadnego chaosu.

   Również dla nas, ludzi, zaproponował Bóg prawa, które gwarantują człowiekowi życie z innym człowiekiem w idealnej harmonii. Tymi prawami jest dziesięcioro przykazań, które każdy z nas powinien znać. Jezus powiedział: “Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali”  (Jan 13:34).

   Zastosowanie Bożych przykazań przez wszystkich ludzi, to gwarancja pokoju na świecie i bezpieczeństwa, to gwarancja życia pełnego miłości człowieka do człowieka, a nade wszystko miłości do samego Stwórcy (pierwsze trzy przykazania). Ale uznanie Boga za naszego Stwórcę i Stwórcę wszystkiego na świecie wymaga ze strony człowieka pokory. Wymaga uznania tego, co Bóg chce nam powiedzieć, za większą mądrość od tej, którą sami posiadamy i od tej, którą dają nam uczeni tego świata. Osobiście jestem naukowcem, a więc jestem także racjonalistą, ale wyłącznie w świecie poznawalnym przez moje zmysły i możliwym do ujęcia matematycznego za pomocą mojego rozumu. Co w związku z tym zrobić z tą częścią zjawisk świata, które dotyczą życia ludzkiego i którego nie mogę poznać za pomocą swoich zmysłów ani nie mogę zrozumieć za pomocą swojego umysłu. Tutaj szczególnie poddaję się memu Stwórcy, który, jako najwspanialej racjonalnie działający Inżynier na świecie, zostawił mi instrukcję — Biblię. Coś, czego dzisiaj moim mózgiem ani zmysłami nie pojmuję, być może pojmę jutro, ale tylko dzięki temu, że Stwórca uchyli kolejnego rąbka tajemnicy ze swojego wielkiego, cudownego dzieła stworzenia — kolejnemu “wielkiemu” uczonemu.

   Wszystko, co Bóg stworzył, można racjonalnie wytłumaczyć przy pomocy Jego Rozumu. Ale czy Jego Rozum jest równy mojemu rozumowi? On panuje nad każdym systemem na tym świecie. Jak wspaniale są one zorganizowane, najlepiej podaje w swoich książkach Hoimar von Ditfurth (np. Dzieci Wszechświata). Czy człowiek jest w stanie nad nimi zapanować?

   Każdy inżynier, gdy tworzy nową maszynę, zakreśla instrukcją granice obszaru działania tej maszyny. Tak więc na przykład maszynka do golenia nie może służyć jednocześnie do mielenia mąki. Podobnie widelec nie może służyć do jedzenia zupy. Można podać ogromną liczbę podobnych przykładów.

   Wspomniany wcześniej artykuł prasowy kończy się następującymi słowami: “Badania nad sztucznym rozumem wzbogacają wiedzę o mechanizmach inteligencji ludzkiej, zbliżają nas też do budowy maszyn matematycznych zdolnych do samodzielnego uczenia się, wzbogacania i przetwarzania informacji w zależności od zmian środowiska i warunków zewnętrznych. Zamierzenie trudne, ale realne. Z pewnością nadejdzie kiedyś chwila, gdy u naszego boku wyrośnie cywilizacja inteligentnych istot elektronicznych skorych do pomocy lub wyręczania człowieka. Czy pozostanie na zawsze posłuszna człowiekowi?”.

   Nie wyobrażam sobie, co stałoby się w przyszłości, gdyby elektroniczna inteligentna cywilizacja zbuntowała się przeciwko człowiekowi. Pierwszym tego objawem byłoby wykonywanie zupełnie innych funkcji niż te, które — zgodnie z programem zaprojektowanym przez inżyniera człowieka — miałyby wykonywać.

   Podobna wizja stała się rzeczywistością u człowieka już na samym początku jego stworzenia. Człowiek zbuntował się przeciwko swojemu Stwórcy. Wydaje mu się, że jest tak mądry, że potrafi rozwiązywać wszystkie problemy. Brak mu pokory — tej potulności i cichości serca kochanego małego dziecka wobec swoich rodziców. Posłuszne dziecko przyjmuje wszystko od rodziców z pokorą i ufnością. Jakież zaufanie musi mieć dziecko do ojca, gdy ten prosi, by skoczyło mu w ramiona na przykład ze schodów. Jest ono pewne, że ojciec wie, co robi, i że nie chce skrzywdzić swojej pociechy.

   Uleganie, słuchanie, podporządkowanie, poddanie się w cichości swego serca jest oznaką pokory. Jakąż ogromną ufność i pokorę okazał Bogu Abraham, gdy postanowił, zgodnie z Bożym życzeniem, ofiarować na ołtarzu swojego jedynego syna, Izaaka (Jak. 2:21-23)!

   Przeciwieństwem pokory jest pycha, zarozumiałość i wreszcie bunt. A “Bóg przemawia raz i drugi, lecz na to się nie zważa..., (...) otwiera ludziom uszy, niepokoi ich i ostrzega, aby odwieść człowieka od złego czynu i uchronić męża od pychy” ( Job 33:14-17). Pycha jest powodem, że człowiek stał się nieposłuszny Bogu. Pyszny buntownik – szatan wzbudził w pierwszych ludziach wątpliwość, czy rzeczywiście Bóg ma rację  (Gen. 2:17; 3:1-13). Bóg przestrzega, że umrą, gdy będą nieposłuszni, szatan natomiast mówi coś zupełnie przeciwnego. Ten fragment historii biblijnej ukazuje, jak człowiek traci dziecięcą ufność do Boga. Wybiera samowolnie nieposłuszeństwo Bogu, czyli działanie niezgodne z Bożą wolą. A to Biblia nazywa grzechem. “Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje”  (1 Piotra 5:5). “Jakom żyw — mówi Wszechmocny Pan — twoja siostra, Sodoma, i jej córki nie postępowały tak, jak ty postępowałaś ze swoimi córkami. Oto winą Sodomy, twojej siostry, było to: wzbiła się w pychę, miała dostatek chleba i beztroski spokój wraz ze swoimi córkami, lecz nie wspomagała ubogiego i biednego. Były wyniosłe i popełniały obrzydliwości przed obliczem moim, dlatego usunąłem je...” (Ezech. 16:48-50). “...Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia, sam Pan z nieba, i zniszczył owe miasta i cały okrąg, i wszystkich mieszkańców owych miast oraz roślinność ziemi”  (Gen. 19:24-25). “Miasta Sodomę i Gomorę spalił do cna i na zagładę skazał jako przykład dla tych, którzy by mieli wieść życie bezbożne”  (2 Piotra 2:6).

   Grzech pychy — oto główna wina Sodomy i Gomory. Ten sam grzech pychy jest znamienny i dzisiaj dla ludzkości. Gdy uczeni tego świata dyskutują nad tym, jaką filozofię wymyśleć, która da pokój światu, to – niestety – czynią to w oderwaniu od tego, co dał im Bóg, czyli w oderwaniu od Bożego Słowa zawartego w Biblii. Oni nie ufają Bożemu Słowu. Ufają jedynie swojemu rozumowi i swoim zmysłom. A to jest grzechem pychy. Gdybyż zechcieli zaglądnąć do Biblii! Przecież tam Bóg wszystko poprzez proroków i apostołów jasno i wyraźnie przedstawił. Apostoł Piotr na przykład tak pisze: “Łaska i pokój niech się wam rozmnożą przez poznanie Boga i Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (2 Piotra 1:2). Natomiast apostoł Paweł w swoim liście do chrześcijan w Filippi tak pisał: “Nie troszczcie się o nic (nie martwcie się), ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie” (Fil. 4:6-7). W innym miejscu Biblii apostoł Piotr dodaje: “Wszelką troskę swoją złóżcie na Niego, gdyż On ma o was staranie” (1 Piotra 5:7).

   Jeżeli pogodzony z Bogiem człowiek w sercu swoim strzeżony będzie przez pokój, którego wielkości nie jesteśmy w stanie ogarnąć ludzkim rozumem, to czyż może wtedy wybuchnąć wojna? Wojna zawsze wywoływana jest niepokojem. A niepokój – to przeciwieństwo pokoju. Ponieważ pokój chce dać nam Bóg, oznacza to jednocześnie, że niepokój chce nam dać szatan – rzeczywisty wróg Boga, który za wszelką cenę będzie Mu się przeciwstawiał.

   O tym, jak wielką moc posiada szatan, pisze apostoł Paweł w Liście do Efezjan (Efez. 6:12). Szatan zbuntował pierwszych ludzi na świecie. Dzisiaj czyni to samo. To właśnie on powoduje istnienie na świecie konfliktów, wywoływanych przez pysznych i zarozumiałych ludzi, pełnych nieposłuszeństwa i ciągłego niepokoju. Konflikty te są owocem ich zazdrości i kłótliwości. “Jeśli jednak gorzką zazdrość i kłótliwość macie w sercach swoich..., (...) nie jest to mądrość, która z góry zstępuje, lecz przyziemna, zmysłowa, demoniczna. Bo gdzie jest zazdrość i kłótliwość, tam niepokój i wszelki zły czyn. Ale mądrość, która jest z góry, jest przede wszystkim czysta, następnie miłująca pokój, łagodna, ustępliwa, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, nie stronnicza, nie obłudna” (Jak. 3:14-17). Tak więc brak pokoju z Bogiem, czyli inaczej nieposłuszeństwo Bogu, mające swoje źródło w szatanie, symbolu największej pychy, zarozumiałości i buntu, jest w moim przekonaniu powodem obiektywnych i subiektywnych przyczyn konfliktów na świecie.

   Jak więc szukać rozwiązań bez użycia ognia i miecza? I tutaj również najlepiej poszukać odpowiedzi w Biblii. Apostoł Paweł tak pisze o walce z szatanem: “Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich” (Efez. 6:11-12). Szczegóły tej zbroi opisuje Paweł w dalszych wierszach szóstego rozdziału Listu do Efezjan. Szczególnie ważny jest tu wiersz 16: “A przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego”. “A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy” (Hebr. 11:1).

   Jeżeli racjonalnie myślimy w oderwaniu od Boga, to nie wierzymy Bogu i ufamy tylko sobie i temu, co sami wymyślimy i czego osobiście dotkniemy, co zobaczymy lub usłyszymy. Jest to ślepa uliczka. Wiele jest bowiem w naszym życiu obszarów, gdzie musimy chodzić po omacku. Ileż niepotrzebnie przelanych łez, ileż niepotrzebnie zadanych cierpień! A przecież wystarczy tylko sięgnąć po przewodnik–instrukcję, czyli Biblię, którą swemu stworzeniu zostawił Bóg. Osobiście sięgam po nią każdego dnia, ponieważ wiem, że w sprawach dotyczących mojego życia Słowo Boże jest zawsze najlepszym doradcą. Ileż błędów popełniłem w swoim życiu, gdy nie sięgałem po Boże rady, przekazane w Biblii, ileż cierpienia i bólu zadałem przez to innym i sobie. Ale wiele lat temu Bóg dał mi kolejną szansę i wtedy ostatecznie zaufałem tej wspaniałej Bożej Instrukcji. Po prostu uwierzyłem, że w każdej sprawie, a w szczególności w takich problemach, których nie potrafię rozwiązać, muszę z ufnością zwracać się do swojego Stwórcy. Jak dotąd nie zawiodłem się jeszcze ani razu. Stale odkrywam jeszcze coś, czego dotychczas nie rozumiałem, a co jednocześnie okazuje się najwspanialszą wskazówką dla mojego życia.

   Wielkie wrażenie wywarło na mnie odkrycie wiele lat temu, że Bóg jest Miłością. "Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli. Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze” (1 Jana 4:7-10).

   Ludzie są grzesznikami, ponieważ nie czynią woli Bożej. Są jak zbuntowana cywilizacja elektronicznej inteligencji. Ale Bóg mimo to miłuje nas i wzywa na każdej karcie Biblii do posłusznego wypełniania Jego słów, bo On wie, że to jest dla nas najlepsze. A jednak ludzie Boga nie słuchają. Najlepszym przykładem tego nieposłuszeństwa jest historia narodu żydowskiego opisana w Starym Testamencie. Bóg ustawicznie Żydów napominał, a oni bezustannie odwracali się od Boga. Coraz większe kary spadały na ten naród za nieposłuszeństwo. Ale to nic nie pomagało. Wreszcie, gdy Bóg w swej miłości zesłał na ziemię własnego najukochańszego Syna, który stał się pierwszym człowiekiem na świecie, wypełniającym co do joty wszystkie Boże polecenia (“A Słowo ciałem się stało...” — Jan 1:14) i będącym całkowicie Mu posłusznym (Hebr. 5:7-9), wówczas Żydzi doprowadzili do zabicia Go, do przybicia Jezusa gwoździami do krzyża. Karą Bożą za ten straszny akt kolejnego nieposłuszeństwa było zniszczenie Jerozolimy w 70 roku oraz zburzenie świątyni Salomona, wybudowanej na chwałę Bogu, a następnie rozproszenie Żydów po całej ziemi. A przecież Jezus przyszedł im powiedzieć tylko jedno: “Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Jan 3:16). Wystarczyło tylko, żeby zaufali, uwierzyli Jezusowi, a więc uwierzyli Bogu.

   To Chrystusowe zdanie jest aktualne jeszcze dzisiaj. Ty również możesz zaufać Jezusowi, a więc swojemu Bogu i Stwórcy. Wystarczy przyjść do Jezusa w modlitwie, skruszyć swoje twarde serce, upokorzyć swoje wielkie “JA” i przyznać, że dotychczas byłeś Bogu nieposłuszny. W takiej sytuacji dziecko mówi swemu ojcu — “Przepraszam”. Tak więc i ty przeproś swego Boga, a następnie z własnej woli wybierz posłuszeństwo Bogu i zadecyduj, że od tej chwili ważne będą już nie twoje rozwiązania, a jedynie te, które zaoferuje ci Bóg. Jeżeli ta modlitwa będzie szczera i naprawdę szczerze poprosisz, aby Pan Jezus w tym dopomógł, wówczas Bóg na pewno przychyli się do twojej prośby. “Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam. Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim; proście, a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna” (Jan 16:23-24).

   Bóg w swej miłości podał nam już rękę i wybaczył. Ale ty również musisz wyciągnąć swoją rękę, a wtedy uzyskasz Boże przebaczenie.

   Przepraszam — przebaczam, te dwa słowa między człowiekiem a Bogiem wprowadzają pokój między nimi oraz pokój w sercu człowieka. Te same dwa słowa może stosować każdy człowiek w stosunku do innego człowieka. Oto “nowy” sposób myślenia i działania, który liczy już dwa tysiące lat. “Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom” (Dz.Ap. 16:31). To jest aktualne i dzisiaj.

    Nie trzeba więc poszukiwać i wymyślać ludzkim rozumem nowego sposobu działania. Bóg już w momencie tworzenia człowieka oczekiwał odeń posłuszeństwa. Dlatego wystarczy tylko jedno: pokora wobec Majestatu, jakim jest Bóg. On od samego początku wiedział, że największym szczęściem ludzkości będzie uległość jej woli wobec Boga. Dlaczego więc filozofowie poszukują nowych dróg rozwiązania — jakiejś nowej uniwersalnej teorii pokoju, którą przyjęłyby wszystkie państwa i kraje współczesnego świata? Rozsądna odpowiedź wydaje się tylko jedna: owi ludzie, zaślepieni człowieczym geniuszem i niejednokrotnie zarozumiali, odrzucili w swej ludzkiej mądrości to, co Bóg ofiarował ludziom w swej Bożej mądrości. Są tak zafascynowani sobą i własnymi pomysłami, że przesłonili sobie tym wszystkim prawdziwego Boga.

   A przecież Słowo Boże, a w szczególności Ewangelia Chrystusowa, przekazuje poszukiwane teoretyczne i metodologiczne podstawy uniwersalnej teorii pokoju. Boża teoria pokoju jest bardzo prosta w realizacji. Wystarczy tylko jedno: ukorzyć się przed Bogiem, a następnie zaufać Mu i Jego Synowi, Jezusowi Chrystusowi, wysłuchać Jego Słów, zrozumieć je, uwierzyć im, przyjąć je, zachowywać je w swym sercu i trwać (i wytrwać) w nich. We wszystkich tych krokach Bóg nam dopomaga. I każdy, kto pragnie: czarny, żółty, biały czy czerwony, każdy – bez względu na to, w którym miejscu ziemi mieszka i w jakim systemie żyje, każdy – jeśli tylko porzuci swoją pychę, swój bunt, ukorzy się przed Bogiem i zaufa Jezusowi, może przystąpić do pokoju z Bogiem. Jeżeli wszyscy ludzie na świecie będą mieli pokój, to czy wtedy możliwa będzie wojna pomiędzy nimi? Gdyby w takiej sytuacji wybuchła wojna, byłoby to zaprzeczeniem Słowu Bożemu stwierdzającemu, że Bóg jest miłością.

   Oto uniwersalna teoria pokoju. Nie trzeba jej naukowo uzasadniać. Próba takiego dowodu byłaby symptomem ludzkiej pychy — braku pokory. Potrzeba jedynie dziecięcej ufności, wiary, że Boża droga jest mądrzejsza niż droga ludzka. A to wystarczy, aby zaprzestać poszukiwania jakiegoś nowego sposobu myślenia i działania, a zamiast tego przyjąć wciąż aktualny sposób myślenia dany nam przez Jezusa. Jest on ciągle rozsądny, ciągle najlepszy, ciągle żywotny i ciągle jedyny.

   To właśnie myślenie i działanie Chrystusowe nosi w sobie tę poszukiwaną przez filozofów cechę, jaką jest dyrektywa jedności w różnorodności. Świadczy o tym najlepiej ten fragment modlitwy Jezusa: “...Proszę i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzyli we mnie. Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w Tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś” (Jan 17:20-21). I właśnie dlatego chrześcijanie są dzisiaj odpowiedzialni za tę jedność i wzajemną miłość. Są to dwa podstawowe symptomy jedności między ludźmi oraz jedności między nami a Bogiem. Gdy świat obserwuje rozdarte chrześcijaństwo i wzajemny brak miłości wśród chrześcijan, wówczas nie dziwmy się że obserwujący nas filozofowie nie ufają temu, co głosimy, i poszukują nowych sposobów myślenia i działania.

   Chociaż my, chrześcijanie, z góry wiemy, że wszystkie drogi bez Chrystusa są ślepe, to jednak jesteśmy odpowiedzialni za to, że świat nas ignoruje, a w związku z tym ignoruje tę jedyną drogę, prowadzącą przez Chrystusa do pokoju.

   Pokażmy światu jedność i miłość. To jest nasza dzisiejsza odpowiedzialność przed Bogiem, która też wymaga pokory. “Dla patrzącego otoczenia (świata) widzialna miłość wśród różnicbędzie odsłonięciem tego, co chrześcijańskie i co niechrześcijańskie”(F. Schaeffer: Znak chrześcijanina).

   A więc: “Dążcie do miłości” (1 Kor. 14:1a). Pokażmy widzialną miłość, która — między innymi — objawia się w przepraszaniu, gdyśmy zawinili, przebaczaniu, gdy nas skrzywdzono, naprawianiu krzywd tym, których skrzywdziliśmy oraz napominaniu w miłości tych, co zawinili.

 

QUO VADIS?

“Oto winą Sodomy (...) było to: wzbiła się w pychę, miała dostatek chleba i beztroski spokój (...), lecz nie wspomagała ubogiego i biednego.”   (Ezech. 16:49)

“... — Utyłeś, stłuściałeś, zgrubiałeś — I porzucił(eś) Boga, który... (cię) stworzył, znieważył(eś) skałę zbawienia swojego.”   (Deut. 32:15)

“Lud mój ginie, gdyż brak mu poznania; ponieważ ty odrzuciłeś poznanie, i Ja ciebie odrzucę...”   (Ozeasz 4:6)

   Zaczął się dwudziesty pierwszy wiek, charakteryzujący się podobnie jak ostatnie lata wieku dwudziestego, niewiarygodnym wprost rozwojem ludzkiej myśli i ludzkiej techniki. Futurolodzy zapowiadali realizację i wprowadzenie w życie do końca 2000 roku jeszcze bardziej fantastycznych pomysłów ludzkiej wyobraźni, między innymi: trójwymiarowy kolorowy obraz telewizyjny, programowanie zmian genetycznych, szczepienia ochronne przeciwko większości chorób zakaźnych, środki spożywcze z syntetycznym białkiem, rozmowy za pomocą kieszonkowego telefonu wideofonicznego, poduszkowce oceaniczne, diagnozy lekarskie przeprowadzane przez komputer itp. Niektóre z nich rzeczywiście są już bliskie realizacji. “Ludzkość ze świata lamentów i narzekań przejdzie do epoki radości i spełniania marzeń, pokoju i dobrobytu dla każdego” — twierdzi futurolog Kahn.

Czy rzeczywiście realizacja nowych fantastycznych pomysłów stworzy epokę radości? Czy naprawdę tą drogą ludzkość uzyska wewnętrzny pokój?

   Żeby odpowiedzieć sobie na te pytania, wystarczy zdać sobie sprawę, że wiek dwudziesty przyniósł także wypaczenie postawy moralnej człowieka. Prof. Bogdan Suchodolski tak o tym pisał w jednym z dzienników: “(...) Niełatwe czasy jak gdyby czyniły nas niewrażliwymi na drugiego człowieka. Powszechna walka o byt czyni nas agresywnymi, nietolerancyjnymi wobec innych i bardziej tolerancyjnymi wobec własnych uchybień, przekraczania zasad moralnych”. Tam, gdzie — jak pisze w swej książce O sztuce miłości Erich Fromm (PIW, Warszawa 1971) — głównym celem człowieka jest już dzisiaj możliwie jak najkorzystniejsza wymiana zdolności, wiedzy i samego siebie z innymi, którzy nastawieni są na tę wymianę, istnieje groźba stopniowej degeneracji społeczeństwa pozbawionego najwyższych ludzkich wartości. Czy możemy wyobrazić sobie wysoko cywilizowane, sprawnie funkcjonujące społeczeństwo, dysponujące nowoczesną nauką i techniką, w którym motorem wszelkiego działania byłby zimny egoizm, wyrachowanie, bezwzględność wobec innych ludzi? Wizja takiego społeczeństwa przerasta wszelkie najstraszliwsze obrazy, tworzone według literackiej konwencji “science fiction”. A przecież już dzisiaj środki masowego przekazu donoszą o międzynarodowych skandalach, o wielkich oszustwach, o przekupstwie i łapownictwie wśród członków rządzących gabinetów, o wyrafinowanych zabójstwach w najwyższych sferach, o coraz śmielszych kradzieżach itp. Czy zastanawiałeś się, co leży u podłoża tych wszystkich czynów? Odpowiedź nasuwa się od razu: najwyższy egoizm. Czy w twoim życiu zajmuje on również centralne miejsce? Jeśli odpowiesz, że nie, to nie uwierzę ci. Nie wystarczy bowiem tylko wystrzegać się wymienionych wyżej czynów. Spójrz na swoje życie. Co jest jego celem? Mieszkasz w domu, w którym są już, kolorowy telewizor, magnetowid, odtwarzacz płyt kompaktowych, komputer, lodówka, automatyczna pralka, wygodne fotele i tapczany, ba, nawet telefon komórkowy, aparat cyfrowy i kamera video. Pragniesz żyć jeszcze wygodniej i dostatniej. Równolegle oglądasz bez wytchnienia telewizję, upajając się bądź wyczynami sportowców, bądź obrzydliwymi, pełnymi gwałtu i okrucieństw scenami pokazywanych filmów. Bawisz się, podróżujesz, tańczysz, palisz, biesiadujesz, upijasz się, modnie się ubierasz. Ciało twoje wymaga coraz większych podniet wzrokowych, słuchowych, smakowych itp. Realizujesz bez końca swoje marzenia i pragnienia, nie zastanawiając się, jak ustalić ich rozsądne granice. Wykonujesz miliardy czynności, aby to wszystko zrealizować. Miliardy czynności, które służą głównie zaspokajaniu twoich pragnień. Rzuciłeś się więc w wir życia, aby osiągnąć w nim jeszcze więcej niż już posiadasz w zakresie dóbr materialnych, kariery, sławy, przyjemności... Stop. To już wystarczy. Nie ma sensu dalej wydłużać tej listy, aby zapytać cię: czy wiesz, dokąd zmierzasz?

   Jestem głęboko przekonany, że nie rozumiesz istoty życia. Ciągle poszukujesz owego stanu bezgranicznego zadowolenia. Czasami go osiągasz, ale jak długo ono trwa? To chwilowe upojenie szybko mija, natomiast w jego miejsce powstaje pustka, którą wypełnia natychmiast uczucie niedosytu, a następnie niepokoju. Twoja zachłanność, fałszywa ambicja, zazdrość i fałszywa duma, stale towarzyszące ci przy realizacji nierozsądnie wytyczonych przez ciebie celów, wyprowadzają cię z równowagi psychicznej. W twoim życiu pojawiają się stresy. Zaczynasz zastanawiać się nad sensem życia. Nieczyste myśli, wrogość, knowania, gniew i złość, wreszcie zniechęcenie i sfrustrowanie — coraz częściej cię nawiedzają, pogłębiając twoje poczucie bezcelowości życia i twój formalny stosunek do Boga. Czy próbowałeś kiedykolwiek zastanowić się, dlaczego tak się dzieje? Czy wyciągnąłeś już odpowiednie wnioski?

   Wiele lat temu ja również szukałem szczęścia w opisany poprzednio sposób. Kupowałem więc, między innymi, kamerę filmową, projektor, samochód itp. Chodziłem po górach. Jeździłem na nartach. Żeglowałem po jeziorach i morzu. Spływałem po górskich rzekach. Uprawiałem yogę. Bawiłem się. Wyjeżdżałem za granicę. Robiłem karierę zawodową. Poświęciłem się wytężonej pracy naukowej. Organizowałem wielkie imprezy międzynarodowe. Byłem zwolennikiem hasła: “chcieć, to móc”. Pomimo to ciągle tkwiło we mnie uczucie niedosytu. Rezultatem każdego z wymienionych poszukiwań był zawsze niepokój. Dopiero osobiście dokonana przeze mnie konfrontacja mojego życia z życiem JEZUSA CHRYSTUSA wyjaśniła mi wszystko. Dopiero wówczas zrozumiałem, że prawdziwymi chrześcijanami nie są ci, którzy przyznają się do CHRYSTUSA, ale ci, którzy weszli w przymierze z Nim i naśladują Go. “Potem wziął kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów” (Mat. 26:27-28; Łuk. 22:20; Mar. 14:24). Dr Marcin Luter w swoim Dużym Katechizmie, komentując pierwsze przykazanie Dekalogu pisze, że bogiem staje się dla człowieka to wszystko, czemu człowiek poświęca najwięcej czasu, uwagi, energii, wszystko to, co w sposób szczególny angażuje człowieka. Takimi “bogami” dla wielu młodych ludzi są dziś sport i muzyka z videoklipów. “Oczywiście, ludzie mają i innych bogów — rzeczy pochłaniających bez reszty całą ich uwagę i życiową aktywność. "Każdy musi komuś służyć" — śpiewał Bob Dylan. Tak, miliony ludzi służą dziś różnym rzeczom, które stały się ich bogami. Niekiedy i ci, którzy twierdzą, że Jezus Chrystus jest ich Panem i Zbawicielem, dają się wciągnąć do tej zabawy, prowadzącej do nicości” (“Pielgrzym Polski” Nr 565, listopad 1986, str. 22).

   Pewnie wiele wiesz o CHRYSTUSIE, lecz pomimo to nie znasz Go. Ci, którzy Go poznali, znaleźli pokój, radość i zbawienie — znaleźli właściwy cel życia.

   CHRYSTUS umarł za twoje grzechy. Uratował cię — zbawienia twojego dokonał na krzyżu. “Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez Niego zbawiony” (Jan 3:16-17).

   Bóg zawarł z ludźmi nowe przymierze, które Jezus przypieczętował na krzyżu swoją krwią. Jeśli wszedłeś w to przymierze, oznacza to, że zaufałeś CHRYSTUSOWI — uwierzyłeś Mu — oraz, że zobowiązałeś się być Mu posłusznym. Gdy poddasz się ulegle woli Bożej, gdy będziesz naśladował CHRYSTUSA, gdy będziesz żył w sposób godny CHRYSTUSA, Bóg obiecał, że będzie cię wyposażał w miłość, radość, pokój, “który przewyższa wszelki rozum” (Fil. 4:7) itp. (por. Łuk. 24:49a). Jeżeli natomiast każda twoja intencja, słowo czy uczynek mają podłoże wyłącznie w zaspokajaniu pragnień twojego własnego JA, wówczas Duch Boży przestaje w tobie działać. W efekcie jesteś nieszczęśliwy i pełen niepokoju. Poszukujesz drogi wyjścia z tego stanu, w jakim się znajdujesz. Nie wiesz jednak, jaką drogą pójść, albo też, co cię powstrzymuje. Chciałbym ci pomóc i wyjaśnić twe wątpliwości odnośnie tego, co jest powodem twojego dzisiejszego stanu wewnętrznego. Pomoc tę odkryjesz w następnych rozdziałach tej książeczki.

Powrót do części pierwszej

Część trzecia

Powrót do "Lektur"

 
Copyright (c) 2000 - 2018 Ruch Nowego Życia
All Rights Reserved
[ created by hornet.com.pl ]
WEB interface